• Wpisów:45
  • Średnio co: 43 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:48
  • Licznik odwiedzin:5 858 / 2005 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Mijały miesiące, a ty co raz więcej czasu spędzałaś z Harry'm, znaliście się 3/4 miesiące a mieliście wrażenie, że znacie się od dziecka. On ci się zwierzał, natomiast t nie wiedziałaś co robić, raniłas chłopaka tym, że nie mówiłaś mu wszystkiego. Wielkimi krokami zbliżał sie koniec roku szkolnego, a Louis znów zaczoł do ciebie podbijać. Za każdym razem odrzucałaś jego propozycje spotkania, i wszystkie jego zaloty. Pewnego dnia podczas lekcji dostałaś liścik, napisane było na nim: " (t.i.) Kocham Cię wiesz, przepraszam, za to co było wcześniej, ale to było i minęło. Teraz już wiem kogo naprawde kocham. Prosze umówisz się ze mną?" Ty natomiast po przeczytaniu liściku pogniotłaś kartkę i rzuciałaś w chłopaka. Zabrałaś plecak i uciekłaś z klsy, wszystko wróciło, uczucie do Louis'a, pragninie złapania go za rękę, powąchania jego bluzy, wspólnych spacerów, brakowało ci tego. Pobiegłaś do toalety damskiej, usiadłaś na kafelkach i płakałaś, nie potrafiłaś powstrzymać łez, spływały jedna po drugiej. Tego samego dnia otrzymalaś telefon od mamy, że twój tata nie żyje, bo zmarł w wypadku samochodowym. Chwilę później słyszałaś głos Harr'ego, najprowdopodobniej szukał cię. Chwile później usłyszałaś dźwięk otwierających się drzwi. Był to szatyn, widząc cie w takim stanie, usiadł obok ciebie, wyciągnął chusteczki i wytarł ci twarz.
Harry: (t.i.) nie płacz. Nie ma sensu.- chłopak przytulił cię.
Ty: Harry ale ty nie wiesz o co chodzi.
H: Chodzi o Louis'a? O ten liścik?
Ty: Tak, też. Kiedyś chodziłam z nim ale zranił mnie kilka razy, a ja mam już tego dosyć, przestałam do niego czuć cokolwiek, ale teraz, ten liścik...- znów zaczęłaś płakać, a Harry obioł cię i gładził cię po ramieniu.
H: Nie chcesz nie mów.
Ty: Powiem, muszę powiedzieć.
H: Nic nie musisz, nie zmuszam cię.
Ty: Ale ja chcę. Bardzo kochałam Louis'a ale ten ciągle nalegał na sex, a gdy ja się nie zgadzałam, była kłótnia i on mówił "idę na dziwki, pa kochanie" no i tak było. Louis chodził się zabawiać z kobietami, z ulucy a ja zostawałam u siebie w domu sama. Wiesz dlaczego nie rozmawiam z nikim z klasy oprócz ciebie?
H: Nie.
Ty: Oni wszyscy wystawili mnie w zeszłym roku, siedziałam przez całe wakacje sama,wszyscy mnie olali.
H: A Eleanor, przecież się przyjaźniłyście?
Ty: Przyjaźniłyśmy ale ona również wolała chodzić na imprezy z nimi, a mnie zostawili. A do tego wszystkiego dostałam jeszcze dzisiaj telegon od mamy, że mój tata nie żyje.- Harry mnie pocałował w czoło.
H: Spokojnie kochanie, ułoży się jeszcze wszystko, będzie dobrze, masz mnie, możesz na mnie liczyć. Nie płacz. Ja mam tylko ciebie.- W tym momencie czułaś się bardzo bezpiecznie przy Harry'm, przytuliłaś się do niego, głowę położyłas na jego ramieniu.
Ty: Hazza, jak ty wogóle się tu znalazłeś?
H: Wybiegłem za tobą, Hazza?
Ty: Mogę tak na ciebie mówić?
H: Taak, przepraszam ale tak mówiła do mnie moja była dziewczyna. Nie mam nic przeciwko możesz tak mówić.- Gdy wyszliście z toalety było zbiegowisko ludzi, a w tłumie uakazał się Louis.
Louis: Nooo i jak (t.i.) było ci z Harry'm tym pedałem?
H: Zamknij morde!!! Uważaj trochę ze słowami.
L: Oooo (t.i.) ale twój kochaś jest agresywny.- Harry wyszedl z siebie popchnał chłopaka na ściane, a gdy juz chciał go uderzyć, złapałas go za rękę.
H: (t.i.) póść moją rękę.
Ty: Nie Hazz, to należy do mnie, już zrobiłeś wystarczająco, dziękuje.
H: Napewno, poradzisz sobie?
Ty: Tak napewno.- uśmiechnęłaś się do Harre'go. I podeszłaś do Louis'a.
Louis: Na co czekasz, no bij! przecież wiem że nic mi nie zrobisz. Zbyt dużo dla ciebie znaczę, dlatego mi nic nie zrobisz.- Zaczął śmiać ci się w twarz.
Ty: Tak bardzo jesteś tego pewnien?
L: Nigdy nie byłem bardziej pewny.
Ty: No to się myliłeś.- Uderzyłaś go z całej siły w twarz.
L: I co myślisz dziwko, że co bolało mnie to, moje koleżanki z ulucy biją mnie mocniej, a myślisz że mnie to zabolało? HAHAHAHAHAHA- zeszkliły ci się oczy.
Ty: No to proszę jeszcze to w gratisie.- Kopnęłaś chłopaka w krocze, a ten się zgioł, wykorzystałaś okazje i uderzyłaś go jeszcze kilka razy z kolana w brzuch, a doprawiłaś uderzeniem w plecy. Louis z bólu opdał na podłogę.
Ty: I co boli?! Tak? Cieszę się bardzo, teraz ty cierp!! Nienawidzę cię!!- odeszłaś zostawiając chłopaka w takim stanie. A Harry wpadł w podziw, że tak załatwiłaś Louisa.
  • awatar Gość: ale super
  • awatar Gość: odjazdowe będzie next part???:)
  • awatar Gość: Byle tak dalej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Siedziałaś przed laptopem, a dni wolnego od szkoły mijały. Nudziłaś się, dzwoniłaś do koleżankek aby się z nimi umówiś na jakiś spacer lub zwykłą przejażdżkę rowerami, ale one za każdym razem odmawiały, mówiły: "sorka, ale dzisiaj nie mogę", "źle się czuje". Te wakacje były tymi najgorszymi, chciałaś aby się już skończyły ale z drugiej nie chciałaś wracać do szkoły. Był w klasie taki jeden chłopak nazwyał się Louis, zranił ciebie kilka razy, byłaś w nim zakochana, dlatego dawałaś mu kolejne i kolejne szanse. Dopiero teraz zdałaś sobie sprawe, iż nie warto, ponieważ jest on jeszcze głupim chłopakiem i nie rozumie co to znaczy "kochać". Nie chciałś go widzieć chciałaś zapomnieć ale nie potrafiłaś. Brakowało ci osoby z którą mogłaś porozmawiać, powiedzieć jej wszystko co leży ci na sercu, ale byłaś bardziej zamkniętą w sobie osobą, nie potrafiłaś wszystkiego powiedzieć byle komu. Dusiałaś wszystko w sobie, a to pogarszało z dnia na dzień twoje psychiczne samopoczucie. Zbliżał się koniec wakacji, musiałaś się przygotować do szkoły, ale im bliżej było do kolejnego zawitania w niej, tym bardziej nasiliły ci się myśli o Louis'ie. Znowu zaczął ukazywać się we sanch, miałaś chcęci go spotkać ale bałaś się tego.
*** 1 dzień w szkole
Wstałam wcześnie rano ubrałam czarną spódnice i białą koszule, wyszłam z domu. Gdy byłam już na sali gimnastycznej, wszyscy byli już poustawiani klasowo w grupach. Podeszłaś pod ścianę i stanęłaś koło jednego z kolegów, z klasy, chwile później zaczął się apel, później rozeszli się wszyscy do klas, a wychowawcy rozdali plany zajęć. Patrzyłaą się na Louis'a ale nie chciałaś, nie chciałaś ale patrzyłaś, tak bardzo za nim tęskniłaś, chciałaś aby wssytko było jak kiedyś pirewszym razem gdy spotkałaś się z nim. Ale już nic takie nie będzie, wyszłaś jako pierwsza z klasy i udałaś się prosto do domu nie zwracając na nic większej uwagi. Minął 1 tydzień nie oddzywałaś się do nikogo, ale na jednej z przer podeszła do ciebie "przyjaciółka"
Eleanor: Cześć (t.i)
Ty:...
El: Co się dzieje?- nie odpowiedziałaś.- no mów o co chodzi, przecież widzę.
Ty: Nic się nie stało.- Dziewczyna obieła ciebie i odeszłyśmy od znajomych.
El: No mów o co chodzi.
Ty: Możesz mnie zostawić, odejdź.
El: (t.i.) co się stało, nie rozumiem.
Ty: Nic, nie chcę z tobą, ani z nikim innym rozmawiać.
El: Jak chcesz, nie rozumiem ciebie.- Dziewczyna odeszła i zostawiła ciebie samą, znowu zostałaś sama, nie było nikogo przy tobie. Usiadłaś na ławce, która stała niedaleko. Zrobiło ci się bardzo przykro, widząc wszystkich w jednej grupie. Po powrocie do domu przebrałaś się, nie zdążyłaś zjeść obiadu, a usłyszałaś dzwonek do drzwi, poszłaś je otworzyć.
Eleanor: (t.i.) możesz mi wytłumaczyć o co chodziło ci w szkole?
Ty: Idź stąd.
El: (t.i.)?!
Ty: Dobra taka ciekawa jesteś to prosze bardzo, Louis zerwał ze mną na koniec roku, zostałam sama cała klasa się razem świetnie bawiła, a ja siedziałam jak osioł w domu, dzwoniłam do was i każdy mnie olewał!! Zostaw mnie chce być sama, przez całe wakacje byłam to teraz też mogę!! Odejdź.- Eleanor była zdziwiona tym jak zearagowałam.- Nie chcę cię widzieć myslałam że jesteś coś dla ciebie znacze, że jesteś moją przyjaciółką. No spierdalaj!!!!- Dziewczyna odeszła, w szkole nawet się na mnie nie spojżała. Minął miesiąc a ja nadal siedzę sama na przewach, siedzę sama zamknięta w pokoju i nie rozmawiam z nikim. Rodzice zaczęli się o mnie martwić. Nadszedł 2 semestr, a razem z nim przyszedł do naszej klasy nowy chłopak. Zaczęła się pierwsza lekcja w tym semstrze siedziałaś w przedostatniej lawce przy oknie były 3 ławki wolne.
Harry: Cześć, mogę się dosiąść?- Cała klasa się spojżała na was, ponieważ nikt z klasy nie zamieniał z tobą słowa więc penie pomysleli, że go również olejesz.
Ty: No pewnie siadaj.- Uśmiechnęłaś się pierwszy raz do bardzo długiego czasu. Chłopak odwzajemnił uśmiech i zajął miejsce obok Ciebie.
H: Nazywam się Harry.- podał ci rękę.
Ty: (t.i.)
H: Dlaczego siedzisz sama? Myślałem że to ja będę siedział sam, bo nie będę miał tu żadnych znajomości to nikt nie będzie chciał ze mną siedzieć, albo wszyscy będą mieli już swoje miejsce.
Ty: Ja siedzę na każdej lekcji sama i sobie jakoś radzę.
H: Naprawdę siedzisz na każdej lekcji sama?
Ty: Tak.
H: Ja bym tak nie wytrzymał, ciągle mi się chce z kimś gadać albo wygłupiać.- Chłopak uśmiechnął się.
Ty: Jesteś bardzo podobny do większości osób w tej klasie.- Chłopak się już nie odezwał. Do końca lekcji siedział cicho. Przez całe 45 minut siedziałaś i kątem oka przyglądalaś się chłopakowi, miał takie piękne kręcone włosy, szarą koszulke, tak ładnie od niego pachniało, chciałaś aby ta lekcja trwała jak najdłużej. Niestety ale nic nie trwa wiecznie minęło to tak szybko. Na przerwie chciałaś podejść do chłopaka, poczułaś w brzuchu uczucie takie jak kiedyś miałaś gdy patrzyałś na Louis'a. W momencie gdzie podchodziłaś do Harr'ego, ale podeszła do niego Eleanor i zabrała go do ich grupy. Chłopak do końca dnia rozmaiwał z nimi, a na lekcjach nie dosiadał się do Ciebie, tylko do całej reszty. Pod koniec tygodnia Harry podszedł do ciebie, na jednej z przerw.
H: (t.i.) czemu nie siedzisz tam razem z resztą?
Ty: Nie chcę.
H: Eleanor móiwiła, że była twoją przyjaciółką ale coś ci odwaliło i teraz zawsze siedzisz tu sama.
Ty: I co ci jeszcze nagadali, no słucham ciekawa jestem.
H: Mówili mi troche o tobie, ale ja nie lubie gdy ktoś mi o kimś opowiada. Wiesz, zdaje mi się że nie pasuje do nich. Rozmawaiają o każdym, śmieją się i dużo gadają, może jestem do nich troche podobny ale oni przesadzają. Mogę posiedzieć tu z tobą?
Ty: Pewnie siadaj.
H: Czemu ty z nimi nie siedzisz?
Ty: Widzisz ja też nie pasuje do tego toważystwa i mnie zawiedli...
H: Co się stało.
Ty: Nic takiego, nie ważne, nie wracajmy do przeszłości.
H: Okej, jak nie to nie, nie będę ciebie do nieczego zmuszał.- od tego czasu zawsze Harry siedział z tobą na przetwach i siedzieliście na każdej lekcji razem...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Otóżż Postanowiłam wrócić. Będzie to WIELKI POWRÓT!!!! Będzie DUŻOO nowych imaginów, dedyków i czego tylko sobie zapragniecie Piszcie w komentarzach co myślicie, to co byście chcieli/chciały !!!!! Już niedługo pojawi się imagin.
ZADOWOLENI?
 

 
Witajcie. Może zacznę od tego lepszego, przyjemniejszego tematu. Dziękuje wam za 2020 wejść, jesteście kochani... Tak więc teraz jak się już zdążyliście domyślić będzie ten temat, który pewnie wam się nie spodoba (mi również nie) ale muszę wam to powiedzieć. Zawiedziecie się na mnie ale niestety usunę bloga lub go zawieszę. Ostatnio (pewnie jak zauważyliście) nie wychodzi mi pisanie, może dlatego że nie mam czasu lub z powodów prywatnych (nie będę wam tu publicznie o nich opowiadać). Bardzo was przepraszam ale to jest ostatni wpis.
 

 
Tak był to ciemno włosy, mulat.
Maciek: Co się stało ?
Ty: Nic.
M: Na pewno ?
Ty: Tak.- Poszliście dalej, pod wieczór wróciłaś do hotelu, większość czasu spędziłaś na siedzeniu, na łóżku i myśleniu o tym co zobaczyłaś. Postanowiłaś, że nie będziesz okazywać tych uczuć i zachowasz je w tajemnicy. Nienawidziłaś Zayn'a ale gdy zobaczyłaś to jak on się całuje z jakąś inną laską twoje serce jakby się przełamało. Następnego rana spakowałaś swoją walizkę, ale również wtedy przeszkodziło ci w tym usłyszałaś do drzwi, poszłaś je otworzyć, w progu stał mulat.
Zayn: Cześć.
Ty: Cześć, wejdź.
Z: Pomyślałem i chciałem się ciebie zapytać czy może chciałabyś się ze mną przejść ?
Ty: Teraz ?
Z: Tak.
Ty: W tej chwili nie mogę.
Z: Dlaczego ?
Ty: Bo pakuję się.
Z: Dlaczego, wyjeżdżasz ?
Ty: Tak.
Z: Coś się stało, tamten chłopak coś ci zrobił ?
Ty: Maciek, nie nic mi nie zrobił.
Z: To dlaczego wyjeżdżasz ?
Ty: Muszę sobie coś przemyśleć.
Z: Przemyśl to tutaj i zostań.
Ty: Nie rozumiesz tego.
Z: No proszę, nie chcę zostać tu sam, bo moja siostra przeniosła się do innego hotelu.
Ty: Jesteś już dorosły, dasz sobie radę.
Z: Ale sama mówiłaś, że jestem dzieciakiem.
Ty: A ty mówiłeś, że jesteś dorosły.
Z: Proszę, zostań.
Ty: No dobrze.
Z: No to jak, idziemy się przejść ?
Ty: To idziemy.- Uśmiechnęłaś się do mulata. Poszliście na plażę, ale tym razem w innym kierunku. Po godzinnym bezustannego spaceru usiedliście na wielkim kamieniu znajdującym się niedaleko od brzegu, nikogo tam nie było. Siedziałaś i patrzyłaś w głąb oceanu myśląc o tym co zobaczyłaś poprzedniego dnia i doszłaś do wniosku, że nie mógł być to Zayn bo było by to dziwne, najpierw całuje się z jakąś laską, a potem zaprasza cię na wspólne spacery.
Z: Co tak cicho siedzisz i nic nie mówisz ?
Ty: Nie jest mi łatwo, ale muszę ci się do czegoś przyznać.
Z: Tak, o co chodzi.
Ty: Wiesz co...- Zrezygnowałaś, z tego co chciałaś powiedzieć, więc szybko wymyśliłaś coś innego.- Wiesz co, chciałabym nauczyć się pływać.
Z: Czy to było takie trudne ?- W myślach odpowiedziałaś na pytanie: "Tak Zayn, to jest bardzo trudne dlatego nie jest to do końca to co chciałam ci powiedzieć", ale co innego powiedziałaś.
Ty: Nie, ale myślałam że zaczniesz się śmiać.
Z: Nie ma powodu do śmiechu, ja też nie umiem pływać.
Ty: To chodź.- Złapałaś chłopaka za rękę i zeszliście z kamienia, ściągnęłaś bluzkę i szorty, a następnie weszłaś do pasa, do wody.
Ty: Zayn chodź !!!
Z: Już idę.- Nie wiedzieliście jak się nauczyć pływać ale przynajmniej zrobiłaś pierwszy krok, bo zbliżyłaś się trochę do chłopaka. Po 20 minutach zabawy (bo inaczej tego nazwać nie można) w wodzie, wyszliście z niej, bo zrobiło się wam zimno. Ubrałaś się i usiadłaś na kamieniu, na którym siedzieliście wcześniej.
Z: (t.i.) co myślisz o wspólnym wyjściu do klubu, dzisiaj ?
Ty: Brzmi świetnie.
Z: To znaczy tak ?
Ty: No jasne.
Z: Cieszę się bardzo.- Posiedzieliście tam jeszcze trochę, a o godzinie 15 poszliście na miasto coś zjeść. Gdy już byliście najedzeni poszliście się jeszcze gdzieś przejść, a gdy na zegarkach pokazała się godzina 20 wróciliście do hotelu by się przebrać w coś odpowiedniego na imprezę.
** W klubie.
Zaczęłaś tańczyć z Zayn'em, dobrze się bawiłaś ale nic nie trwa wiecznie. Usiadłaś przy barze i zaczęłaś pić kolejka za kolejką.
Z: (t.i.) nie pij tyle.
Ty: Czy ty chcesz powiedzieć, że dużo piję ?
Z: Nie, po prostu ja nie wypiłem jeszcze nic i prawdopodobnie nie wypiję, a ty.... szkoda gadać.
Ty: Jeśli coś ci się nie podoba to idź się bawić z kimś innym.- Chłopak nie odpowiedział, ale również nie odszedł. Po kilkunastu minutach siedzenia przy barze poczułaś czyjąś rękę na swoim ramieniu, odwróciłaś się i zauwarzyłaś Macieja. Bez wahania pocałowałaś chłopaka, nie wiedziałaś co robisz, byłaś tak bardzo pijana, że nie panowałaś nad sobą, Zayn patrzył się na ciebie, widział twój każdy ruch, nie wierzył w to co widzi. Mulat wstał z krzesła i wyszedł z klubu. Rano obudziłaś się, z bólem głowy i nic nie mogłaś sobie przypomnieć. Postanowiłaś, pójść do Zayn'a bo myślałaś, że on był razem z tobą cały czas, zapytać się go co się wydarzyło poprzedniej nocy. Podeszłaś do drzwi apartamentu, w którym mieszkał chłopak, mężczyzna otworzył drzwi.
Z: Czego chcesz ?
Ty: Cześć, chciałam z tobą porozmawiać.
Z: Nie ma o czym.
Ty: Zayn, proszę.
Z: Nie, cześć.
Ty: Dlaczego.
Z: Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
Ty: Ale...- odeszłaś zrezygnowana. Nie miałaś pojęcia, o co chodzi chłopakowi. Od tamtego czasu, aż do wyjazdu z Hiszpanii nie spotykałaś się z Zayn'em ani z Maćkiem, odcięłaś się całkowicie od świata. Po powrocie do kraju, wróciłaś do pracy u państwa Malik'ów. Musiałaś patrzeć na niego, dzień w dzień, cały czas dręczyło cię pytanie: "co się wydarzyło tamtego wieczoru". Mężczyzna nie zmienił się w takiego chłopaka, którym był przed wyjazdem. Zaczął z tobą normalnie rozmawiać. Zaprzyjaźniłaś się z nim. Jednego dnia sprzątałaś w kuchni, usłyszałaś otwierające się drzwi, pomyślałaś, że to Zayn przyszedł ze szkoły. Nie myliłaś się, był to mulat ale razem z nim była jakaś chuda jak palec blondynka. Widząc to zrobiło ci się bardzo smutno, bo on całował się z nią.
** Kilka dni później.
Z: (t.i.) czemu cały czas chodzisz cały czas smutna ?
Ty: A nic takiego.
Z: No powiedz, może pomogę ci rozwiązać tą sprawę.
Ty: To jest bardzo trudne dla mnie.
Z: Wiesz o tym że możesz mi powiedzieć wszystko.
Ty: Tak wiem, ale to jest wyjątkowa rzecz.
Z: Jak nie chcesz to nie.- Odwrócił się i chciał odejść w innym kierunku, ale ty go szybko złapałaś za rękę.
Ty: Zayn. Widziałam cię z tą dziewczyną jak ją całujesz, jak z nią rozmawiasz. Wtedy gdy byliśmy w Hiszpanii....- zawahałaś się.- Rozkochałeś mnie w sobie...
Z: Ja się w tobie kocham od samego początku...
Ty: To kim dla ciebie jest ta blondyna ?
Z: Natalia jest dla mnie nikim, nic do niej nie czuje. Ona jest tylko przykrywką abym zapomniał chociaż na chwilę o tobie.
Ty: Aha. Przepraszam, że wyrządziłam ci tyle krzywdy, nie wiedziałam o tym...
Z: To ja cię muszę przeprosić, bo to ja się do ciebie nie odzywałem po tym wspólnym wypadzie na imprezę, przecież nie byliśmy razem, a ja o głupi pocałunek się obraziłem.
Ty: Jaki pocałunek.
Z: Wtedy pocałowałaś Macieja.
Ty: Naprawdę ?!
Z: Tak.
Ty: W takim razie chciałabym ci to jakoś wynagrodzić.
Z: Jak ?- Pocałowałaś chłopaka. 3 lata później odbył się wasz ślub, a nie długo po nim urodziłaś 2 wspaniałych dzieci. Niestety ale wasz los nie chciał szczęśliwego zakończenia, bo gdy lecieliście na srebrne gody do Hiszpanii w dokładnie to samo miejsce co zabrał cię pan Malik, była awaria samolotu i niestety ale zginęli wszyscy pasażerowie.

---------
Przepraszam ale nie miałam pomysłu. Ostatnio mam zły humor.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Po kilku minutach Zayn był już na dole.
Z: Idziemy ?- Powiedział do ciebie.
Ty: Tak.
Z: To w którą stronę idziemy ?
Ty: Możemy iść w kierunku centrum.
Z: Ok.- Po raz pierwszy od czasu, kiedy pracujesz u państwa Malik'ów rozmawialiście normalnie, bez żadnych kłótni. Weszłaś do jakiegoś sklepu, bo chciałaś sobie kupić jakąś ładną bluzkę. Chłopak ci pomógł w wybraniu bluzki, a ty poszłaś ją przymierzyć. Stwierdziłaś, że bluzka pasuje na ciebie więc kupiłaś ją. Wyszliście ze sklepu i szliście dalej szukając w pobliżu jakiegoś fajnego klubu. Po godzinie wróciliście do hotelu i rozeszliście się do swoich apartamentów. O godzinie 22 wyszłaś ubrana w swoją nową bluzkę, krótkie szorty i delikatnie pomalowana na imprezę do jednego z klubów. Wyciągnęłaś kluczyki z torebki i zamknęłaś apartament, udałaś się prosto do budynku, w którym miałaś zamiar się zabawić. Na początku usiadłaś przy barze, bo uznałaś, że lepiej będziesz się bawić, gdy będziesz miała trochę alkoholu we krwi. Po paru minutach weszłaś na parkiet i zaczęłaś tańczyć, chłopaki podchodzili do ciebie jak gołębie do ziaren. Mogłaś tańczyć z każdym, ale wybrałaś jednego, który wyglądał dla ciebie, na takiego, który nie ma w myślach "najpierw zatańczę, a potem pójdę z nią do łóżka". Tańczyliście, a po jakimś czasie zmęczeni usiedliście koło baru, napiliście się i chwilę porozmawialiście. Mężczyzna wydał ci się bardzo miły, a co więcej mówił w tym samym języku i mieszkał w tej samej miejscowości co ty. W klubie byłaś do 4 rano, bardzo dobrze się bawiłaś tamtej nocy. O 12.30 obudziło cię pukanie do drzwi, wstałaś i poszłaś je otworzyć, w progu zauważyłaś Zayn'a.
Z: Cześć.
Ty: Hej, co chcesz ?
Z: Przyszedłem się zapytać czy chciałabyś iść ze mną przejść się po plaży.
Ty: Teraz ?
Z: Tak.
Ty: Teraz nie, widzisz jak wyglądam ?!
Z: Widzę, chodź ochłoniesz. Ubierz się, umyj i zjedz coś, ja poczekam.
Ty: No dobrze. Ale od razu mówię że to trochę zajmie.
Z: Nie ma sprawy ja mam czas.
Ty: Chcesz wejść ?
Z: Nie, nie będę wchodził.
Ty: Przecież nie będziesz czekać tutaj.
Z: No ok.- Chłopak wszedł do apartamentu i poszedł na balkon, który miałaś. Weszłaś do toalety i wzięłaś szybki prysznic, ubrałaś się i uczesałaś. Po 15 minutach wyszłaś z niej i stanęłaś obok chłopaka.
Ty: Co robisz ?
Z: Nic, myślę. Gotowa ?
Ty: Tak.- Wyszliście z budynku i poszliście brzegiem plaży przed siebie. Nie wiedziałaś dlaczego Zayn tak się zmienił, czy to tylko odwdzięczenie się za to co było w samolocie. Chłopak cały czas z tobą rozmawiał i zadawał ci niezręczne pytania, na które nie chciałaś mu odpowiadać. Po czasie znudziło ci się gadaie Zayn'a, w końcu ty wybaczyłaś mu tylko to popchnięcie do wody, a nie wszystkie kłótnie, które ci wytoczył. Uratował cię sms o treści "Witaj (t.i.), spotkamy się dzisiaj ? Maciek", odpasałaś "Ok, to w takim razie zaraz przy klubie, w którym byliśmy wczoraj".
Ty: Zayn, przepraszam cię, ale zapomniałam, że umówiłam się z pewnym chłopakiem, z którym się bawiłam całą noc.
Z: Nie ma sprawy, idź.
Ty: Nie będziesz zły.
Z: Nie.
Ty: To widzimy się później.
Z: Cześć.
Ty: Pa.- Pobiegłaś pod klub, w którym bawiłaś się na całego poprzedniej nocy. Maciek już tam na ciebie czekał.
Ty: Dzięki, że wysłałeś mi tego sms'a, bo byłam się przejść z mojego pracodawcy synem.
Maciek: Co taki zły ?
Ty: Nie, znaczy tak.
M: Co się z nim nie tak ?
Ty: Codziennie się ze mną kłóci, mimo że ja jego kłótnie całkowicie ignoruję, a ostatnio by mnie prawie utopił. No może jest przystojny i dobrze się ubiera, ale czasami mam go dość.
M: Faktycznie nie dziwię ci się.- Chodziliście resztę dnia razem po mieście i po plaży. Maciek bardzo spodobał Ci się, dlatego następnego dnia również umówiłaś się z nim. Gdy byłaś już w hotelu usiadłaś łóżku i napisałaś sms'a do swojej przyjaciółki, chwilę później usłyszałaś pukanie do drzwi, wstałaś i poszłaś je otworzyć, w myślach powtarzałaś sobie słowa "tylko nie Zayn, tylko nie Zayn", otworzyłaś drzwi, a w progu stał twój pracodawca pan Malik.
Ty: Dobry wieczór.
T.Z.: Witaj (t.i.), jak ci się tu podoba ?
Ty: Dziękuję panu, że mogłam tu przyjechać, bardzo mi się podoba.
T.Z.: Nie ma za co. Musimy porozmawiać.
Ty: Słucham pana.
T.Z.: Ja z moją żoną szybciej wracamy do kraju, bo dostałem telefon od jednego z pracowników mojej firmy, że coś się stało.
Ty: To znaczy że wracamy wcześniej ?
T.Z.: Właśnie przyszedłem do ciebie o tym porozmawiać. Chciałem zapytać czy chcesz zostać tu do końca tygodnia, czy wracasz z nami ?
Ty: Może powinnam wrócić razem z państwem ?
T.Z.: To już twoja decyzja, możesz zostać tutaj, bo Zayn i jedna z naszych córek zostają.
Ty: Ale na pewno nie będzie to kłopot ?
T.Z.: Nie, w takim razie chcesz zostać ?
Ty: Tak, chciałabym zostać.
T.Z.: Dobrze, więc do zobaczenia.
Ty: Do widzenia.- Po rozmowie położyłaś się spać. Z samego rana poszłaś się spotkać z Maćkiem. Nie spodziewałaś się tego, ale chodziliście po plaży, spojrzałaś w stronę oceanu, zamurowało cię, nie potrafiłaś wykonać żadnego ruchu...

-------
Wiem, trochę mało tu o 1D, no ale musiałam to jakoś rozkręcić, w następnym wpisie będzie o wiele więcej, obiecuje
  • awatar Gość: uu rzeczywiście się rozkręca, ciekawe to i ciekawa jestem, co będzie w następnym, oczywiście czekam na next =) Natalia =P
  • awatar buuuo:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ty: Dzień dobry panie Malik.
Tata Zayn'a: Dzień dobry (t.i.), dzisiaj masz naprawdę dużą robotę do zrobienia.
Ty: Tak, słucham.
T.Z.: Dzisiaj będzie bardzo ważne spotkanie i dom musi być doszczętnie wysprzątany, łącznie z pokojem mojego syna Zayn'a, wiem to będzie bardzo trudna praca, ale przepraszam że dopiero dzisiaj ci o tym powiedziałem, wiem że dasz radę.
Ty: Nic się nie stało, postaram się by pański dom ślnił.
T.Z.: Dziękuję ci bardzo.- Od razu wzięłaś się do pracy, najpierw wysprzątałaś kuchnie następnie salon, a potem toalety, zostały ci jeszcze sypialnia państwa Malik'ów i pokój tego upierdliwego chłopaka Zayn'a. Nie przepadałaś za nim, zaczepiał się w ciebie i nie dawał spokoju. Dosyć szybko się uwinęłaś ze sprzątaniem ale gdy otworzyłaś drzwi do pokoju Zayn'a ręce ci opadły. Wszystkie rzeczy były porozrzucane po całym pokoju, kawałki pizzy również się walały po podłodze, pod łóżkiem były książki, skórki po bananie, skorupki od orzechów, cały pokój to jeden wielki bałagan. W ciągu trzydziestu minut zdążyłaś posprzątać jego łóżko i to co było pod nim. Nie przerywałaś pracy do czasu gdy chłopak nie wszedł do pokoju.
Zayn: (t.i.) co ty tu robisz, nie prosiłem ciebie o posprzątanie pokoju.
Ty: No ty może nie ale twój tata tak.
Z: Taaa mój tata kazał ci sprzątać mój pokój.
Ty: Idź stąd, nie przerywaj mi gdy pracuję.
Z: Jedyna osoba, która może stąd wyjść to ty.
Ty: Zayn, przestań !!!
Z: No dobra.- Poszedł w kierunku łóżka i położył się na nie.
Ty: Zayn !!!! Dopiero co je pościeliłam !!!
Z: I co mnie to obchodzi.
Ty: Załaź.
Z: A bo co ?
Ty: Albo sam będziesz sobie od dziś sprzątał.
Z: No to cześć.
Ty: Spadaj !!!
Z: Zaraz pójdę powiedzieć tacie jak się zachowujesz.
Ty: To znaczy jak ?
Z: Do mnie mówisz "Spadaj" ?! To nie dopuszczalne.
Ty: A wypchaj się.- Wyszłaś z pokoju, a brunet zaczął się śmiać. Poszłaś prosto do gabinetu pana Malik'a dla którego pracowałaś.
Ty: Proszę pana, wszystko jest wysprzątane oprócz pokoju Zayn'a
T.Z.: Dlaczego ?
Ty: Pański syn przeszkadza mi w sprzątaniu, coś jeszcze mam zrobić ?
T.Z.: Trzeba zrobić jedzenie.
Ty: Dobrze więc zaraz się tym zajmę, a co z pokojem Zayn'a ?
T.Z.: Zaraz do niego pójdę.
Ty: Dobrze i dziękuję.
T.Z.: Nie ma sprawy.- Wyszłaś z gabinetu pana Malik'a i poszłaś do kuchni robić przystawki. Nie całe 5 minut później Zayn zszedł na dół.
Z: Wielkie dzięki !!!
Ty: Nie ma za co, dzieciaku.
Z: Jesteś o rok ode mnie starsza i mówisz do mnie dzieciaku.
Ty: A ty jesteś już pełnoletni i mieszkasz z rodzicami.
Z: Weź się tak nie wymądrzaj bo ty nie ukończyłaś żadnej szkoły.
Ty: A ty to co chodzisz do tej swojej szkoły, a i tak nie zdasz i co ci z tego.
Z: A spadaj.
Ty: Nawzajem.
Z: No i super, nara.- Poszedł do swojego pokoju obrażony. Godzinę później zaczęło się spotkanie, podawałaś gościom jedzenie. Gdy Zayn zszedł na dół pomyślałaś "O nie, tylko nie to". Chłopak trochę pochodził, ale później gdy zaczął się nudzić przyszedł do ciebie, złapał za jedną wbitą na wykałaczkę porcję.
Z: Co ty zrobiłaś, to jest obrzydliwe.
Ty: Spadaj, dzieciaku nie mam zamiaru się z tobą kłócić.
Z: To dobrze bo ja mam.- Parsknęłaś i chciałaś odejść, ale chłopak podłożył tobie nogę i się przewróciłaś.
Z: Co ty wyprawiasz !!!
Ty: Zayn !!!
T.Z.: Co się stało ?
Ty: Zayn podłożył mi nogę.- Mówiąc to wstałaś i zaczęłaś sprzątać.
T.Z.: Zayn, marsz do pokoju !!
Z: Jestem już pełnoletni i mogę robić co chcę.
T.Z.: Ale do póki mieszkasz w moim domu masz się dostosować do moich zasad.- Chłopak kopnął cię i poszedł do góry.
T.Z.: Bardzo cię za niego przepraszam.
Ty: Nic się nie stało, przyzwyczaiłam się, posprzątam i przyniosę coś innego.
T.Z.: Dziękuję ci, że jesteś taka dobra. Jutro dam ci dzień wolny.
Ty: Nie ma za co, przecież za to mi pan płaci.
T.Z.: Oj przestań, jutro masz wolne, a i za miesiąc wyjeżdżamy całą rodziną na wakacje do Hiszpanii i chciałbym, abyś pojechała z nami.
Ty: Ojeju, dziękuję ale nie mam tyle pieniędzy.
T.Z.: O to się nie martw, opłacimy ci wyjazd.
Ty: Nie mogę tego przyjąć.
T.Z.: Owszem możesz.
Ty: No dobrze zastanowię się.- Dokończyłaś sprzątanie, a chwilę później przyniosłaś jedzenie dla gości. Po spotkaniu posprzątałaś i poszłaś się położyć spać. Następnego dnia zdecydowałaś się na propozycję pana Malik'a, więc poszłaś do niego i powiedziałaś o swojej decyzji. Mężczyzna był zadowolony z powodu, że zgodziłaś się na wyjazd.
** Miesiąc później.
Tamtego dnia spakowałaś się w jedną walizkę, bo nie potrzeba było ci więcej rzeczy, a po za tym nie miałaś ich za dużo. O godzinie 12.00 wychodziliście z domu, bo na 13.00 mieliście samolot. Nie mogłaś się doczekać kiedy wreszcie będziesz w Hiszpanii, bo była ona twoim ulubionym krajem. Usiadłaś w jednym z siedzeń w samolocie, a Zayn przechodząc obok ciebie zaczął krzyczeć do swojego taty.
Z: Tato !!! Dlaczego ja mam siedzieć obok (t.i.).
T.Z.: Bo tak ci karzę. Siadaj i bądź cicho.
Z: Pffff.- Chłopak usiadł obok ciebie, a ty się po cichu zaśmiałaś.
Z: Z czego się śmiejesz. Masz przez cały lot zapewnioną atrakcję... Będę cię wkurzał.
Ty: Cieszę się.
Z: Nie wiem z czego.
Ty: Lubię, gdy mnie wkurzasz.
Z: No to jak lubisz, gdy cię wkurzam to będę dla ciebie miły, aż za, więc uważaj.- Nie odzywałaś się. Stewardessa podeszła do ciebie i Zayn'a.
Stewardessa: Czegoś sobie państwo życzą.
Ty: Nie dziękuje.
Z: A ja proszę coca-cole, a ta pani na pewno również napije się coca-coli i pewnie chciałaby coś zjeść.
S: W takim razie zaraz przyniosę.- Stewardessa odeszła.
Ty: Wielkie dzięki.
Z: Proszę bardzo.- Zaczął się śmiać.
Ty: Aha to tak pogrywasz, ja potrafię się zrewanżować.
Z: No to proszę, czekam.- Po chwili stewardessa przyszła z jedzeniem i podała wam.
Ty: Jak ja mam to zjeść ??
Z: Nie wiem, ale na pewno przytyjesz.
Ty: Fajnie, bo muszę przybrać na wadze.
Z: A potem będziesz wyglądać jak słoń.- Przymrużyłaś oczy i zacisnęłaś pięście. Zawołałaś stewardesse, która przyszła po paru sekundach do was.
S: Tak ?
Ty: Ten pan się bardzo źle czuje, powiedział mi że może zaraz zwymiotować, jest cały w stresie i może mieć rozwolnienie.
S: Ojej, dlaczego pan nie powiedział tak wcześniej.
Z: Bo to nie jest prawda.
Ty: On się bardzo wstydzi.
S: Niech pan wstanie to zaprowadzę pana do toalety.- Oburzony mulat wstał z miejsca i poszedł razem z stewardessą w stronę toalety, do której wszedł.
Z: Proszę mnie z tej toalety wypościć, czuję się już świetnie i nic mi nie jest.
S: Pana, przyjaciółka powiedziała nam co innego.
Z: To nie moja przyjaciółka, tylko wróg !!!
S: Niech posiedzi sobie pan jeszcze chwilę, a potem damy panu tabletki i zaprowadzimy pana na miejsce.- Po 20 minutach chłopak wrócił na i usiadł obok ciebie.
Ty: I jak było.
Z: Superr, posiedziałem sobie w kiblu, a potem nafaszerowali mnie tabletkami. Ale nie martw się to dopiero początek wyjazdu.- Po wylądowaniu samolotu udaliście się do hotelu. Miałaś swój własny apartament. Nie rozpakowywaliście się, od razu przebraliście się w stroje i poszliście na plażę. Gdy każdy z rodziny Malik'ów wylegiwał się na plaży lub pływali w oceanie, ty poszłaś na jeden z pomostów, który stał niedaleko. Stanęłaś na samym końcu, wpatrywałaś się w ocean ale nagle jakaś osoba złapała cię w talii i popchnęła do wody. Przeraziłaś się bo nie potrafiłaś pływać, gdy wyciągnęłaś głowę z wody zauważyłaś, że był to Zayn.
Ty: Ja nie potrafię pływać !!!!- Skoczył po ciebie i wyciągnął z wody pewien mężczyzna, który był w tym czasie również na pomoście. Byłaś przez jakiś czas nieprzytomna. Podszedł do ciebie Zayn.
Z: (t.i.) nie umieraj, proszę cię. Jeśli umrzesz, kto będzie sprzątał w domu, kogo będę wkurzał 24 godziny na dobę, kto będzie mnie wkurzał.- W pewnym momencie wyplułaś wodę z ust i otworzyłaś oczy.
Ty: Zayn, ty, ty....
Z: Co ja ?
Ty: Nic.- Wróciłaś do apartamentu, przebrałaś się i chciałaś przejść się po okolicy. Nagle usłyszałaś pukanie do drzwi, poszłaś je otworzyć, a przed nimi zobaczyłaś Zayn'a.
Ty: Co ty tu robisz, czego chcesz ?
Z: Przyszedłem cię przeprosić, za to co zrobiłem, wiem wkurzamy siebie nawzajem, ale to, to nie było już wkurzanie , bo w końcu mógłbym cię utopić. Przepraszam.
Ty: Spoko.
Z: Nie gniewasz się ?
Ty: Nie.
Z: Gdzie idziesz ?
Ty: Idę się przejść po mieście i wyszukać jakiegoś fajnego klubu, bo chcę się zabawić wieczorem.
Z: Mogę iść z tobą.
Ty: Tak, ale bez żadnych pomysłów typu utapianie mnie i zero wkurzania.
Z: Bez wkurzania ?
Ty: Tak.
Z: No dobra.
Ty: To idź się przebierz, bo tak raczej nie pójdziesz.- Chłopak miał ubrane na sobie tylko majtki, w których wchodził do wody.
Z: No, trochę obciach. Poczekasz chwilę ?
Ty: Poczekam na ciebie przed hotelem.
Z: Ok.- Chłopak poszedł do swojego apartamentu, a ty usiadłaś na jednej z ławek stojących przed hotelem.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Następny imagin na życzenie jednej z czytelniczek mojego bloga

Najpierw włącz to, a jeśli nie zdążysz przeczytać włącz jeszcze raz.



Jechałaś razem z Louis'em samochodem, na liczniku było ponad 200 km/h, droga była strasznie kręta. Ty siedziałaś za kierownicą.
Ty: Louis nie wierzę, że się na to zgodziłam.
Lou: Nie gadaj, jedź, ja już chcę być na tej plaży.- Nagle za zakrętu wyjechał tobie jakiś inny samochód.
Ty: LOUIS KOCHAM CIĘ.
Lou: JA CIEBIE TEŻ.- Światła samochodu raziły was w oczy. Nadusiłaś pedał hamulca i próbowałaś jakoś wykręcić by nie uderzyć w głazy stojące na poboczu i w nadjeżdżający samochód. Obydwoje myśleliście że to koniec, bardzo mocną silą uderzyliście w kamienie, mieliście szczęście bo poduszki powietrzne wystrzeliły w momencie, w którym powinny. Wasze głowy były bardzo mocno poranione, a Louis miał dodatkowo wybity nadgarstek. Samochód nadawał się tylko do kasacji. Nie dzwoniliście po karetkę ani po policję, bo waszym zdaniem była ona zbędna. Na miejsce, do którego mieliście zamiar dojechać poszliście pieszo. Po 2 godzinach drogi, doszliście do celu.
Ty: Teraz już jest późno i się nie pobawimy tak jak zamierzaliśmy.
Lou: Jutro pójdziemy na plażę, a dzisiaj musimy się gdzieś przespać.
Ty: No musimy.- Poszliście do jednego z lepszych hoteli. Louis zakwaterował was w jednym z apartamentów. Gdy do niego weszłaś byłaś zaskoczona.
Ty: Louis po co nam taki duży apartament ?
Lou: Aby moglibyśmy odpocząć.
Ty: Nie potrzebny nam on taki duży, wystarczył by mi najmniejszy z apartamentów.
Lou: Moja dziewczyna nie będzie się męczyła w małej klitce.
Ty: Oj Lou. Kocham cię. Idę się wykąpać.
Lou: Dobrze poczekam.- Po 15 minutach wyszłaś owinięta tylko w ręcznik.
Ty: Louis jest problem.
Lou: Tak ?
Ty: Nie mamy żadnych rzeczy.
Lou: Chodź zobaczymy czy nie ma nic w szafach.- Zaczęliście przeglądać wszystkie szafy i znaleźliście dwa szlafroki i kilka rzeczy. Ubraliście je. Poszłaś do sypialni i położyłaś się.
Lou: Ok, to ja będę spał w salonie.
Ty: Dlaczego ?- Podeszłaś do chłopaka.
Lou: Bo pewnie nie chcesz ze mną dzisiaj spać, przez to co się wydarzyło. To moja wina.
Ty: Nie, to moja wina, ja prowadziłam samochód.
Lou: Ale ja cię do tego nakłoniłem.
Ty: Nie ma żadnego ale, już do łóżka.
Lou: Jest.- Spuściłaś głowę i poszłaś w kierunku łóżka.
Lou: (t.i.).- Nie zwracałaś uwagi na to co do ciebie mówi chłopak.
Lou: (t.i.) kocham cię.
Lou: (t.i.).
Lou: (t.i.) odezwij się, proszę.-Louis odszedł do ciebie i przytulił cię.
Lou: Wybaczysz mi to ?
Ty: Co ?
Lou: To.
Ty: Co ?
Lou: No to co teraz zrobiłem.
Ty: Hahaha.- Chłopak odwrócił się i poszedł w kierunku salonu, a ty zanim i przytuliłaś go.
Ty: Wybaczę jak będziesz spał ze mną w jednym łóżku.
Lou: Kocham cię.- Poszliście spać, a obudziliście się dopiero w południe, po zjedzeniu śniadania poszliście do sklepu i kupiliście sobie kilka rzeczy do ubrania, a potem na plażę, natomiast pod wieczór na imprezę. 4 dni upłynęły wam bardzo szybko i bardzo miło. W dzień waszego powrotu przyjechał po was Niall, był on najlepszym przyjacielem Louis'a.
Lou: Dzięki, że po nas przyjechałeś.
N: Nie ma za co.
Ty: Cześć Niall.
N: Cześć, wsiadajcie.
Ty: Dzięki że po nas przyjechałeś.
N: Wsiadacie ?
Lou: Tak już idziemy.- Droga była bardzo długa więc trochę czasu zajęło wam dojechanie do domu. Tym razem kierował Niall więc jechał trochę spokojniej od ciebie. w czasie drogi blondyn dopytywał się o wasz wypadek, a gdy już się wszystkiego dowiedział powiedział:
N: Nigdy nie dam wam samochodu, a co więcej nie dopuszczę by ktoś go wam dał.
Ty i Louis: hahahaha !
N: Ja nie żartowałem.
Lou: Jeśli nie żartowałeś to zjem całe jedzenie na świecie.- Ty i Niall zaczęliście się śmiać.
Ty: Ciekawe gdzie byś je zmieścił, a co lepsze jak byś wyglądał.
Lou: To nie jest śmieszne, ale ty i tak dasz mi samochód.
N: Nie dam.
Lou: Dasz.
Ty: Louis zamknij się.- Zaczęlaś całować chłopaka, a Niall widząc wasze w lusterku prawie spowodował wypadek.
Ty i Lou: Niall, co ty robisz ?
N: Nic.
Lou: Przecież my wiemy co robiłeś.
N: Oj no dobra, spojrzałem się na was, tak pięknie wyglądacie, widać że kochacie się bardzo i szczerze, a gdy się na was spojrzy nie wierzy się własnym oczom dlatego, że taka miłość istnieje.
Ty: Niall nie martw się, ty też znajdziesz sobie dziewczynę.
N: Nie znajdę.
Ty: Jesteś przystojny, mądry, masz fajny charakter czego chcieć więcej ?
N: Dziewczyny.
Ty: Każda dziewczyna, która się w tobie nie zakocha, jest nie normalna.
Lou: Ej.
Ty: Co ?
Lou: Kochasz mnie ?
Ty: Tak Kocham cię i nikogo innego.
Lou: Na szczęście, bo już zacząłem w to wątpić.- Gdy wróciliście do domu rozpakowaliście się i poszliście spać, bo było już późno, a Louis szedł na następny dzień do pracy. Rano obudził cię zapach dymu, otworzyłaś oczy, a nad sobą zobaczyłaś palący się sufit. Natychmiastowo wstałaś i chciałaś wyjść z domu ale niestety dom był już zbyt mocno zapalony. Podeszłaś do okna i zauważyłaś już stojącą straż pożarną, postanowiłaś poczekać, aż ktoś ze strażaków po ciebie wejdzie.
*** W tym samym czasie.
Louis siedział wraz z Niall'em, Liam'em i Zayn'em w jednym z pomieszczeń w pracy.
Harry: Louis !!!
Lou: Co ?!
H: Chodź, musisz coś zobaczyć.
Lou: Już idę.- Chłopak podszedł do kolegi, a on pokazał mu jeden z programów emitowany na żywo, był tam pokazany wasz dom palący się.
Lou: (t.i.) !!!- Louis podbiegł do Niall'a.
Lou: Niall daj kluczyki do samochodu !!!
N: Nie, powiedziałem ci wczoraj, że nie dam.
Lou: Dawaj i nie gadaj !!!
N: Nie, nie dam ci.
Lou: Jak nie dasz to sam je wezmę !!!
N: To proszę bardzo, ja ci ich nie dam.- Louis uderzył Niall'a i zabrał kluczyki, pobiegł do samochodu i pojechał w kierunku waszego domu jeszcze większą prędkością niż tą gdy jechaliście na plażę. Po chwili mężczyzna był na miejscu, podszedł do jednego z strażaków.
Lou: Przepraszam, czy ktoś wchodził do tego domu ?
Strażak: Przykro nam, ale dom jest już zbyt mocno zapalony.
Lou: Tam jest moja dziewczyna i przyszła żona !!!
S: Przykro mi.
Lou: Dajcie mi kurtkę to sam po nią wejdę.
S: Nie może pan.
Lou: Owszem mogę.
S: Nie ma pan prawa.
Lou: Mam, dajcie kurtkę albo wejdę tak !!!
S: Proszę.- Mężczyzna podał kurtkę Louis'owi, a ten biegnąc do domu zakładał ją. Chłopak otworzył drzwi, na początku zaczął szukać cię na parterze, a potem pomyślał że możesz być w waszej sypialni. Louis biegnoł po schodach do góry, a te pod jego nogami zapadały się. Mężczyzna do razu poszedł szukać cię do sypialni i nie mylił się bo tam cię znalazł.
Ty: Louis !!!
Lou: (t.i.) !!!- Przytuliłaś się do chłopaka.
Lou: Przepraszam, ale nie ma teraz na to czasu, muszę cię stąd zabrać.
Ty: Ale którędy ?
Lou: Musimy skoczyć przez okno, schodów już w tym domu nie mamy.- Chłopak wziął cię na ręce i zaczął biec w kierunku okna, które rozbił swoimi plecami. Spadaliście, a każdy przechodni zatrzymywał się i patrzył co się dzieje. Gdy wylądowaliście na ziemi Louis leżał na plecach, pod którymi były szkła po oknie, a ty leżałaś na chłopaku, ale bardzo szybko wstałaś i pomagałaś Louis'owi.
Lou: (t.i.) *KOCHAM CIĘ*
Ty: Louis ja ciebie też kocham.
Lou: Dziękuje ci za wszystko.
Ty:...- Nagle zobaczyłaś jak chłopakowi wypływa krew z buzi i uszu.
Ty: Louis !!! Nie, nie rób mi tego !!! Kocham cię !!!- Zaczęlaś płakać. Ludzie, którzy byli tam zebrali się i stanęli bardzo blisko was by to zobaczyć.
Ty: Odwalcie się !!! Wypad !!! Rozejść się !!!- Upadłaś na kolana i zaczęłaś płakać jeszcze bardziej. Niall Podszedł do ciebie i przytulił cię.
Niall: Spokojnie, uspokój się.
Ty: Niall, jak ja mam być spokojna w takim momencie.
N: Nie wiem.- Blondyn również zaczął płakać. Po 10 minutach przyjechała karetka i położyli Louis'a na noszach.
Ty: Gdzie wy go zabieracie ?!
Sanitariusz: Do szpitala.
Ty: Nie możecie tego zrobić !!!
S: Możemy.
Ty: Ale to jest mój Louis, słyszycie ??!! Mój !!!
S: Jak pani chce może pojechać z nami.
Ty: Dobrze pojadę, ale ten pan pojedzie równierz.
S: A kim on jest dla poszkodowanego ?
Ty: On jest jego najlepszym przyjacielem.
S: W takim razie dobrze.- Weszliście do karetki.
Ty: Niall, co ci się stało w oko ?
N: Louis, znaczy się nic.
Ty: Co Louis ?
N: Potem ci powiem, nie teraz czas na takie gadanie.- Całą drogę stałaś, mówiłaś do Louis'a i trzymałaś go za rękę.
N: (t.i.).
Ty: Tak ?
N: Louis chciał ci to dać dzisiaj wieczorem, na waszej kolacji.- Chlopak wyciągnął jakieś pudełko z kieszeni Louis'a i ci je podał.
N: Ale nie otwieraj tego teraz, otwórz, to gdy mnie już nie będzie, ale dzisiaj wieczorem. Obiecaj mi to.
Ty: Obiecuję ci.- Gdy byliście już na miejscu weszliście do szpitala i razem z Niall'em czekałaś na korytarzu czekając, aż wyjdzie jakiś lekarz z gabinetu.
Ty: Powiedz wreszcie co stało się z twoim okiem.
N: Louis mnie uderzył.
Ty: Dlaczego ?
N: Bo chciał kluczyki do samochodu, a ja nie chciałem mu ich dać. Nie wiedziałem co się działo, a dopiero gdy Louis pojechał, Harry wszystko mi wytłumaczył. Nie dziwię się mu, chciał ratować ciebie, a on tak bardzo ciebie kochał. Też bym to zrobił na jego miejscu, nie mam mu za źle że mnie uderzył.
Ty: To wszystko moja wina, Louis nie żyje, gdyby ten związek by nie istniał nadal by żył. Ja nie omal nie zabiłam nas obydwoje, podczas tamtego wyjazdu.
N: Nie obwiniaj się za to, to nie twoja wina. Wiem, widzę to w twoich oczach, nadal kochasz Louis'a i pewnie nie przestaniesz.- Zaczęlaś płakać.
N: Przepraszam.- Przytulił cię.
Ty: Nic nie szkodzi, mówisz to co myślisz.
N: Muszę mówić to z przykrością ale musimy się z tym pogodzić.
Ty: Ja się nigdy z tym nie pogodzę, ja go kocham
N: Mi też jest bardzo ciężko, to w końcu mój przyjaciel.
Ty: Wiem.- Mijały godziny, a nadal nikt nie wyszedł z gabinetu. Nagle do Niall'a przyszedł sms, a po przeczytaniu go wstał z krzesła.
N: (t.i.) przepraszam ale muszę iść.
Ty: Coś się stało ?
N: Nie wiem, Harry napisał że mam przyjechać.
Ty: Ok, jedź.
N: Do zobaczenia.
Ty: Pa.- Niall poszedł, a po 10 minutach przypomniało ci się to, co dał ci blondyn gdy byliście w karetce. Wyciągnęłaś pudełko, rozpakowałaś je, a w nim było drugie mniejsze pudełeczko, które również otworzyłaś. Był w nim pierścionek z małym diamentem, a w środku wyryte było *"KOCHAM CIĘ I ZAWSZE BĘDĘ TWÓJ LOUIS"*. Domyśliłaś się o co chodziło, z pierścionkiem zaczęłaś płakać, założyłaś go na palec i powiedziałaś *"TAK"*.



  • awatar Gość: %image_title% is without a doubt the most interesting. my website - http://onlinesmpt200.com
  • awatar buuuo: Dziękuję! *__* Na razie się nie odzywam, bo znowu poprosiłabym o Lou ;) Hugs n Kisses! x
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Oto kolejny imagin na życzenie jednej z czytelniczek Mam nadzieję że się spodoba.



Ubrana w długą białą suknię, białe jak śnieg buty, włosy pięknie ułożone i delikatny makijaż. Wyglądałaś pięknie. Stojąc tuż przed kościołem wstąpił w ciebie wielki stres i zaczęłaś mieć wątpliwości. Podszedł do ciebie twój tata.
Tata: Na pewno chcesz to zrobić ?
Ty: Tak...... chyba tak.- Przytulił cię.
T: Będzie wszystko dobrze. A teraz musimy już iść.
Ty: Dobrze.- Pianista zaczął grać. Weszłaś do kościoła, ławki były pełne, a z przodu czekał na ciebie twój narzeczony, z którym miałaś wsiąść ślub. Uśmiechał się do ciebie, odwzajemniałaś to sztucznym uśmiechem. Gdy doszłaś do chłopaka, on złapał cię za rękę.
Ksiądz: Możemy zaczynać ?
Chłopak: Tak.- Msza się zaczęła. Cały czas myślałaś o twoich wakacjach bez narzeczonego, ale gdy ksiądz zaczął przysięgę zeszłaś na ziemię.
K: Czy ty Kacprze bierzesz sobie (t.i.) za żonę ?
Chłopak: Tak.
K: Czy ty (t.i.) bierzesz sobie Kacpra za męża ?
Ty:.................- Uciekłaś z przed ołtarza, zrzucając welon na ziemię. Biegłaś przed siebie, nie wiedziałaś gdzie. Stanęłaś, ściągnęłaś buty i rajstopy, rzuciłaś nimi i zaczęłaś płakać. Jeden z przechodniów zaprowadził cię do ławki i kazał usiąść.
Mężczyzna: Co się stało ?
Ty: Nic.
M: Mam na imię Zayn, a ty ?
Ty: Mam na imię (t.i).
Z: Co się stało, dlaczego płaczesz ?
Ty: Po co panu to wiedzieć ?
Z: Chciałbym jakoś pomóc.
Ty: Jak chce pan tak bardzo wiedzieć to proszę bardzo jestem UCIEKAJĄCĄ PANNĄ MŁODĄ !!!- Wykrzyczałaś mu to w twarz. I zaczęłaś jeszcze bardziej płakać.
Z: Spokojnie.- Przytulił cię.
Ty: Ale pan nic nie rozumie.
Z: Może nie pan tylko Zayn. To może mi wytłumaczysz.
Ty: Ale nie tutaj.
Z: Więc zapraszam cię do mnie, do domu.- Złapał cię za rękę i podniósł, poszliście do domu chłopaka. Podał ci sok i ciastka, usiadł obok ciebie i zaczęliście rozmawiać.
Z: Więc co się stało ?
Ty: Sama nie wiem.
Z: Ale jakiś jest tego powód ?
Ty: Jest i to wielki.
Z: Więc co lub kto nim jest ?
Ty: Jest nim Harry Styles.
Z: Dlaczego on ?
Ty: Wyjechałam na wakacje sama bez mojego narzeczonego i poznałam tam Harr'ego, na początku wakacji byłam przygnębiona bo przyjaciółka mnie olała w jednym z najważniejszych momentach mojego życia, Harry pomógł mi wyjść z doła i przez tamtea tydzień wydarzyło się bardzo dużo.
Z: To znaczy co ?
Ty: Na początku wygłupialiśmy się jak nastolatki, chodziliśmy na spacery, na imprezy, na wspólne kolacje.
Z: Ale to jeszcze nic nie znaczy.
Ty: To nic ale to co wydarzyło się pod koniec to odmieniło cale moje życie.
Z: Co się stało ?
Ty: Pocałowaliśmy się, a ja zakochałam się w nim.
Z: A co z twoim narzeczonym ?
Ty: Doszłam do wniosku, że było to tylko zwykle zauroczenie, które już przeminęło.
Z: To może to co czujesz do Harr'ego też jest zwykłym zauroczeniem i też z czasem przeminie.
Ty: Przepraszam pana, znaczy Zayn ale ja chyba umiem rozróżnić te dwa uczucia, one są jak dwie różne bajki.
Z: Wiem, bo sam przez to przechodziłem...
Ty: No to rozumiesz mnie.
Z: Tak rozumiem.
Ty: Chcesz wracać jeszcze do mojego tematu ?
Z: Tak, mów zaciekawiło mnie to.
Ty: Bo widzisz, ja powiedziałam Harr'emu już po wakacjach, że jestem zaręczona, a on przestał do mnie dzwonić i pisać. Jak myślisz dlaczego tak się stało ?
Z: Postaw się na miejscu Harr'ergo, co byś zrobiła?
Ty: Nie wiem...
Z: Może spróbuj do sama do niego zadzwonić.
Ty: Teraz ?
Z: Możesz teraz, a możesz w domu, kiedy chcesz.- Wyciągnęłaś komórkę i zadzwoniłaś do Harr'ego.
Ty: Zayn, on nie odbiera.
Z: Dobrze, to zadzwonisz kiedy indziej.
Ty: Ok, przepraszam ale teraz muszę już iść.
Z: Do zobaczenia.
Ty: Będę mogła do ciebie jutro też przyjść porozmawiać ?
Z: No jasne, zapraszam.
Ty: To do jutra.
Z: Cześć.- Poszłaś do domu i spakowałaś swoje rzeczy, zakwaterowałaś się w jednym z hoteli i zostałaś w nim jakiś czas. Odwiedzałaś co dziennie Zayn'a w jego domu i rozmawialiście, on był dla ciebie jak psycholog. Jednego dnia powiedział ci abyś przyszła do parku na godzinę 12.00, zgodziłaś się. Wyszłaś z domu o 11.30, a na miejscu byłaś 5 minut wcześniej, chwilę później zobaczyłaś Zayn'a jak idzie w twoim kierunku. Gdy mężczyzna był już prawie obok ciebie z innej ścieżki wyszedł chłopak, który miał ciemne kręcone włosy i również szedł w twoim kierunku. Gdy go zobaczyłaś, nie wierzyłaś własnym oczom.
Ty: Harry ?!- Krzyknęłaś i zaczęłaś biec w jego stronę.
Ty: Harry !!!- Przytuliłaś się do chłopaka.
Harry: O Boże, to ty (t.i.) !
Ty: Tak to ja.- Zayn widząc was uśmiechał się i poszedł w innym kierunku by wam nie przeszkadzać.
Ty: Jak się tu znalazłeś.
H: Zayn kazał mi tu przyjść.
Ty: Ja też znam Zayn'a i on kazał mi zrobić dokładnie to samo.
H: Widzisz go tu gdzieś ?- Rozejrzałaś się.
Ty: Nie, ale przed chwilą tu szedł.
H: Już wiem o co mu chodziło.
Ty: Ja też się domyślam...- Uśmiechnęłaś się do Harr'ego.
Ty: Co tam u ciebie słychać po wakacjach ?
H: A nawet dobrze ?
Ty: Może być. Nigdy nie zapomnę tamtych wakacji.
H: Ja też nie, one były wspaniale.
Ty: Tak, one były magiczne. Mogę się ciebie zapytać ?
H: No jasne.
Ty: Dlaczego przestałeś do mnie pisać i dzwonić, gdy powiedziałam ci że jestem zaręczona ?
H: A jak myślisz...- Chłopak chciał odejść, ale nie chciałaś by odchodził, więc szybko złapałaś go za rękę.
Ty: Harry, mogę cię o coś prosić za nim odejdziesz ?
H: Tak, ale mam nadzieję że to coś normalnego.
Ty: To coś nadzwyczajnego.
H: No to mów.
Ty: Pocałuj mnie, pocałuj mnie tak jak wtedy, jak na wakacjach.- Chłopakowi zeszkliły się oczy i po woli zbliżał swoje usta do twoich, a gdy one się złączyły pocałował cię czule.
Ty: Dziękuje.
H: A co powie na to twój mąż ?
Ty: No to tu cię zaskoczę, do ślubu nie doszło.
H: Jak to ?
Ty: Nie doszło, uciekłam z przed ołtarza, przez ten pocałunek, przez te wakacje, przez ciebie.
H: To, to jest moja wina ?
Ty: Tak.... bo zakochałam się w tobie, nie obwiniaj się za - Chłopak nie dal ci dokończyć, pocałował cię. Razem z Harry'm jeszcze tego samego dnia odwidzieliście Zayn'a i podziękowaliście mu za wszystko. Od tamtego dnia minęły dwa lata i nadal jesteś razem z Harry'm i planujecie ślub, bo macie w drodze synka.

  • awatar Gość: haha ciesze się,że tak szybko dodajesz imaginy. Podobał się =). Naprawde lubię je czytać. Pzdr Natalia =) xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Proszę bardzo, jest to o co prosiła jedna z czytelniczek tego bloga



Razem ze swoją koleżanką postanowiłyście, że napadniecie na sklep ze słodyczami. Ubrałyście seksowne czarne ciuchy, aby najpierw zwabić do siebie facetów a potem im przyłożyć. Niestety ale policja was złapała, nie udało wam się nic zwędzić, więc zostałyście zamknięte w areszcie na tydzień. Nie chciało ci się tam siedzieć, postanowiłaś coś zrobić. Waszej celi pilnował pewien mężczyzna, który ciągle jadł. Zawołałaś go, a on podszedł.
Ty: Przepraszam, ale mogę prosić o kawałek tej pizzy ?
Policjant: Nie.- Spojżałaś na jego przypinkę, na której było napisane jego imię.
Ty: Niall proszę.
N: Nie, i nie mów do mnie po imieniu.- Pociągnęłaś go za kurtkę i odwróciłaś go tyłem.
Ty: Jeśli mnie wypuścisz i dasz ten kawałek pizzy będę krzyczała twoje imię przez całą noc.- Szepnęłaś mu to do ucha, a na twarz mężczyzny pojawił się uśmiech.
N: Ale zabiorę cię do mojego domu... Mam tam kilka ciekawych rzeczy.
Ty: Ale wypuścisz mnie i moją przyjaciółkę.- Blondyn wziął klucze i otworzył drzwi.
Ty: Idź do domu, jutro się spotkamy, nie martw się o mnie.
Twoja Koleżanka: Ale dasz sobie z nim radę ?
Ty: Tak.
Twoja Koleżanka: Jakby co to dzwoń.
Ty: Ok.- Szeptałyście sobie do ucha.
Ty: To jak kociaku idziemy ?- Powiedziałaś do Niall'a.
N: Tak, muszę tylko zamknąć cele i lecimy.- Pojechaliście samochodem blondyna do jego domu. Od razu zaczęłaś się do niego przymilać, delikatnie całowałaś go po szyi i mówiłaś słodkie słówka. Mężczyzna wzioł cię na ręce i zabrał do sypialni, położył na łóżku, a z pod niego wyciągnął dosyć duże pudełko, a było w nim: kilka par kajdanek, bat, przebrania dla kobiet, przez które było wszystko widać i kilka jeszcze innych rzeczy. Zaczęłaś się po cichu śmiać.
Ty: Wykorzystamy to wszystko ?
N: A to już nie moja sprawa, zależy jak będziemy się bawić.
Ty: Będziemy się świetnie bawić, gwarantuje ci to.- Mężczyzna uśmiechnął się, wszedł na lóżko i zaczął cię całować, nie chciał czekać, więc zaczął rozpinać twój skórzany gorset, a ty trzymałaś swoimi rękoma za pośladki blondyna. Wkurzyło cię to, że on cię rozbiera, a ty go nie, więc przeniosłaś ręce, rozpięłaś rozporek mężczyzny i odpięłaś guzik. Podniosłaś się i ściągnęłaś mu spodnie, chłopak nadal trzymał dowodzenie, jedną ręką masował twoją pierś, a drugą niespodziewanie włożył tobie w majtki i zaczął delikatnie dotykać twojej łechtaczki. Nie chciałaś mu przerywać, w jednym momencie dotknął w takie miejsce, że było ci dobrze, a nawet aż za dobrze. Zaczęłaś krzyczeć.
Ty: OH JEH !!! NIALL NIE PRZESTAWAJ !!! JA CHCĘ JESZCZE !!!
N: Ja dopiero zaczynam, nie martw się myszko.- Gdy Niall przestał masować twoją pierś, sutek był już twardy, a chłopak zaczął go delikatnie przygryzać. Po 10 minutach robienia tej czynności postanowił że ściągnie twoją miniówkę i majtki, a ty korzystając z okazji ściągnęłaś mu bokserki. Chłopak położył się w pozycji 69 i zaczął jeździć językiem tak, delikatnie, swobodnie, dochodził w takie miejsca o których się nie marzy. Było ci jeszcze lepiej niż poprzednio, było tak że ty nie potrafiłaś robić tego co go ciebie należało, ale w końcu ty swoimi rękoma jeździłaś w górę i w dół po jego penisie, następnie włożyłaś go do buzi i zaczęłaś go masować. Nie chciałaś być już tą na dole postanowiłaś, że teraz ty przejmiesz dowodzenie, dlatego odwróciłaś chłopaka, wyciągnęłaś z pudelka 4 pary kajdanek i każdą rękę osobno przypięłaś do lóżka, a następnie zrobiłaś to samo z jego nogami. Założyłaś mu prezerwatywę, usiadłaś na chłopaku i zaczęłaś robić to, co do ciebie należało.
N: Ty tak potrafisz ?
Ty: Ja potrafię wiele, jak chcesz mogę ci pokazać.
N: W takim razie czekam.- Zaczęłaś robić to co robiłaś wcześniej, ujeżdżałaś go jak konia, robiłaś to w ten sposób, że chłopak trącił dech w piersiach. Wolałaś żeby on ci włoży penisa do twojego damskiego narządu, więc wyciągnęłaś go z stamtąd i ściągnęłaś prezerwatywę, włożyłaś go do swojej buzi. Chłopakowi przyszedł fajny pomysł do głowy więc go uwolniłaś z kajdanek. Kazał ci usiąść na podłodze, na swoich piętach i położyła resztę ciała do przodu. Nie miałaś pojęcia co on wymyślił ale po chwili aż cię uniosło, blondyn włożył swoją męskość bardzo szybko do miejsca, które ma tylko kobieta.
Ty: NIIIIIAAAAAAAAAAAALLLLLLLLLLLLLLLL !!!!!!!- Chłopak wchodził dalej i dalej, nie ustępował, do miejsca, że oboje mieliście orgazm. Ale wyciągnął go po dosyć szybkim czasie i usiadł na podłodze z rozszerzonymi nogami, kazał zrobić tobie to samo tylko, że on nadal zaczął w ciebie wchodzić. Blondyn trzymał się za twoje pośladki, a ty za jego, delikatnie masując je. Ustami również byliście złączeni, nie chciałaś zakańczać tego, było ci z nim dobrze, a nawet świetnie. Nigdy nie myślałaś że może być ci tak dobrze. Gdy zauważyliście że na zegarach już 6 rano położyłaś się szybko na łóżku, a Niall na tobie i zaczął w ciebie wchodzić tak jak robią to ludzie, którzy nie eksperymentują z różnego rodzaju pozycjami. Gdy chłopak skończył położył się obok ciebie.
Ty: Nigdy, z nikim nie było mi tak dobrze.
N: Mi również.- Jeszcze raz złączyliście swoje usta i zasnęliście. Obydwoje byliście strasznie zmęczeni więc szybko zasnęliście, a obudziliście się w swoich objęciach.
N: To co teraz będzie ? Odejdziesz ?
Ty: Nie wiem, a chcesz ?
N: Nie.
Ty: Ja też nie.- Tego samego dnia umówiłaś się z koleżanką i opowiedziałaś jej o wszystkim, a ona nie chciała uwierzyć, że po jednym numerku chodzisz z chłopakiem, a do tego policjantem.

------------------------
Macie jeszcze jakieś pomysły, abym mogla się wam w ramach przerosin za moją nieobecnośc coś dlawas napisać ? (np. dedyki itd.) Pomysły piszcie w komentarzach A nawiązując do imagina mam nadzieję że się podobał.


  • awatar Gość: slaby byly lepsze
  • awatar Gość: podobał się =P, może jakiś happy end z Niall'em lub/i Harrym? x =)
  • awatar buuuo: Jakiś smutny z Lou? ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Była dziewczyna, która nazywała się (t.i.), zakochała się w mężczyźnie, trwało to już kilka lat ale ty nie odważyłaś się mu wyznać co tak naprawdę czujesz. Bałaś się wyznać mu miłość bo jedna z twoich koleżanek zrobiła to już wcześniej i głupio jej odpowiedział, bałaś się że jeśli mu to powiesz, to on jej odpowie tak samo i będzie się z tego śmiał, bałaś się również tego że może stracić koleżankę. Gdy on do ciebie podchodził i zaczynał rozmowę ty paliłaś głupstwa, cały czas on był w twoich myślach, był w twoich snach, a gdy oglądałaś jego zdjęcia twój puls się zwiększał. Nigdy wcześniej nie czułaś czegoś takiego do jakiej kolwiek innej osoby. Chciałaś by on był cały czas przy tobie. Ten mężczyzna był twoim sąsiadem od wielu lat i nazywał się Louis Tomlison. Jednego ciepłego poranka wyszłaś w piżamie przed dom zabrać gazetę i się przewietrzyć bo się źle poczułaś. Nagle podbiegło do ciebie kilka osób i zrobiło tobie kilka zdjęć, podstawili tobie dyktafon do twarzy i zadali kilka pytań.
Jakaś Kobieta: Jak się nazywasz ?
Ty: (t.i.) ale o co chodzi ?
Jakaś Kobieta: Jak to jest mieszkać obok Louis'a Tomlison'a ?
Ty: Normalnie, jest normalnym sąsiadem.
Jakaś Kobieta: Dobrze się znacie ?
Ty: Jest on moim kolegą i tyle. Dowidzenia, nie odpowiem na więcej pytań.- Ludzie zadawali jeszcze pytania ale nie odpowadałaś. Weszłaś do domu i usiadłaś przy stole, zaczęłaś czytać gazetę. W jednym momencie znalazłaś odpowiedź na pytane które zadawałaś sobie przez cały poranek: "O co chodzi, po co ci ludzie chcieli przeprowadzić ze mną wywiad na temat Louis'a ?". W gazecie było wstawione zdjęcie Lou i jakiś innych 4 chłopaków, a pod nim napisano że zespól One Directon wydal nowy singiel. Byłaś tym zaskoczona bo nie wiedziałaś, że Louis został zawodowym piosenkarzem, a do tego należy do zespołu. Pod wieczór usłyszałaś dzwonek i podeszłaś do drzwi, nie miałaś pojęcia, kto to, ale przez cały dzień dręczyli cię ludzie z gazety. Otwierając drzwi powiedziałaś:
Ty: Nie, nie odpowiem na żadne pytania dotyczące Louis'a.
L: Ale ja nie chcę ci zadawać żadnych pytań, mogę wejść ?
Ty: No jasne wchodź.
L: Dzięki.- Chłopak wszedł do domu i usiadł na kanapie w salonie.
L: Przyszedłem do ciebie bo chciałem podziękować, że nie opowiedziałaś na żadne głupie pytania i nie wplątałaś mnie w coś głupiego.
Ty: Nie ma za co, ale dlaczego o niczym mi nie powiedziałeś, dopiero dzisiaj rano dowiedziałam się że należysz do zespołu.
L: Tak, wiem przepraszam. Nie mów im czegoś co mogłoby spowodować że zaczęłyby się jakieś głupie plotki na mój temat.
Ty: Nie ma sprawy, ale obiecaj że dasz mi swój nowy krążek.- Powiedziałaś w żartach.
L: Ok, ale nie powiesz.
Ty: No jasne, że nie.
L: Chciałabyś może jutro pójść ze mną i z chłopakami na imprezę ?
Ty: A ktoś jeszcze będzie ?
L: Nie, tylko ty jak się zgodzisz i zespól.
Ty: No to nie pójdę, nie będę się wam wpraszać, to wy chcecie się razem pobawić.
L: No proszę.
Ty: Nie, bez sensu.
L: Proszę.- Zrobił oczka małego szczeniaczka.
Ty: Oj no dobrze.
L: Dziękuje, jutro po ciebie przyjdę o 10 wieczorem.
Ty: Ok, będę czekać.
L: W takim razie do jutra.
Ty: Pa.- Uśmiechnęłaś się do chłopaka i pokiwałaś na pożegnanie. Byłaś strasznie podekscytowana z powodu że Louis zaprosił cię na imprezę, ale już przed oczyma miałaś same negatywne myśli, że robisz coś głupiego w jego towarzystwie. Położyłaś się spać i bardzo szybko zasnęłaś. Już od samego rana zaczęłaś szukać sukienki, którą mogłabyś ubrać na imprezę, na którą pójdziesz z Louis'em. Nie mogłaś się doczekać godziny 10 wieczorem, byłaś strasznie zdenerwowana, a przy okazji cieszyłaś się z tego. To było jedno z twoich marzeń, by pójść z Louis'em na imprezę, pomyślałaś że może to jest ten dzień by mu powiedzieć o wszystkim. Gdy wreszcie nadeszła 10 usłyszałaś dźwięk dzwonka do drzwi. Podbiegłaś do drzwi i je otworzyłaś, nie zastanawiając się przytuliłaś się do chłopak.
L: Cześć.
Ty: Cześć, przepraszam.- Odsunęłaś się.
L: Haha, nic się nie stało. Idziemy ?
Ty: Tak.- Poszliście do klubu, Louis przedstawił cię całemu zespołowi One Direcrtion. Od razu się z nimi zaprzyjaźniłaś i straciłaś poczucie czasu. Rano obudziła się w domu Louis'a, nie wiedziałaś jak się w nim znalazłaś, co tu robiłaś. Obeszłaś cały dom ale nigdzie nie znalazłaś chłopaka, dlatego szybko z niego wyszłaś i poszłaś do swojego domu. Zaskoczył cię ten widok bo Louis spal na twojej kanapie w salonie. Nie chciałaś go budzić, po cichu poszłaś do toalety i umyłaś się, potem poszłaś do kuchni i nalałaś sobie pomarańczowego soku do szklanki. Siedziałaś i spoglądałaś na śpiącego Louis'a, był to dla ciebie najpiękniejszy widok na świecie. Po 2 godzinach Louis się obudził.
Ty: Cześć Lou.
L: No cześć, jak ja się tu znalazłem ?
Ty: Nie wiem, pewnie tak jak ja się znalazłam w twoim domu.- Uśmiechnęłaś się.
L: Dlaczego mnie nie obudziłaś ?
Ty: Bo nie chciałam ci przeszkadzać.
L: Przepraszam za kłopoty.
Ty: Za jakie kłopoty, zjesz coś albo napijesz się czegoś ?
L: Nie, już idę.
Ty: Zostań.
L: Nie będę ci przeszkadzał.
Ty: Nie będziesz, zostań.
L: No dobrze.
Ty: Chcesz czegoś ?
L: No to jak już pytasz to proszę o sok jabłkowy.- Podałaś mu sok nalany w szklance.
L: Jak się czujesz ?
Ty: Rano mnie głowa bolała ale teraz jest już lepiej, a ty ?
L: Głowa mnie strasznie boli...
Ty: Lou słuchaj, nie miałam ci odwagi tego powiedzieć, ale postanowiłam się przełamać.
L: Tak, słucham.
Ty: To już trwa od liceum...
L: Ale co trwa ?
Ty: Wtedy się poznaliśmy, a ja już od tamtego czasu coś do ciebie czuje.- Chłopak nie wiedział co ma powiedzieć więc cię przytulił.
L: Wiesz dlaczego wtedy, gdy powiedziała mi to twoja koleżanka to dziwnie zaragowałem ?
Ty: Nie.
L: Bo widzisz ja też w tobie się zakochałem i nie chciałem żadnej innej, chciałem ciebie.- Od tego czasu byłaś z Louis'em, cieszyłaś się z tego związku, mimo że w internecie poleciało na ciebie dużo hejtów, otrzymywałaś listy, które obrażały twoją osobę ale chłopak powiedział, że to co piszą ci ludzie to nie jest to prawda, i że mimo każdych przeszkód przejdziecie przez to razem.

 

 
Najpierw włącz toiframe width="408" height="230" src="http://www.youtube.com/embed/8YzabSdk7ZA" frameborder="0" allowfullscreen>

Cieszyłaś się z życia, miałaś przy boku osobę, która zawsze cię wspierała, na której zawsze mogłaś polegać, osobę, którą kochałaś, osobę, z którą spędzałaś upojne noce, piękne wieczory, wymarzone poranki i popołudnia, których każdy wam zazdrościł. Każda osoba, którą znaliście zazdrościła wam tego jak bardzo się kochacie, jak z sobą rozmawiacie, jak rozmawiacie o sobie. Wasza miłość była nie do zdarcia. Jednego z wieczorów, siedząc przed telewizorem chciałaś przytulić się do Niall’a ale on od razu cię odsunął
Ty: Niall co się dzieje, o co chodzi ?
N:…- wstał z sofy i poszedł do kuchni.
Ty: Niall, kochanie co się dzieje ?- Wstałaś i poszłaś za blondynem.
Ty: Niall ?!
N: Możesz się odczepić ?!
Ty: Co się dzieje, powiedz mi, przecież wiesz, że mi możesz wszystko powiedzieć.
N: Nic się nie dzieje, zostaw mnie w spokoju, proszę.
Ty: Jak nie to nie.- Poszłaś do łazienki i wzięłaś długą kąpiel. Chwilę później blondyn podszedł do drzwi od łazienki i powiedział:
N: (t.i.) wychodzę, wrócę późno nie czekaj.
Ty: Ale..
N: Idę cześć.- Chłopak odszedł od drzwi. Nie miałaś najmniejszego zamiaru się z nim kłócić więc nie czepiałaś się już blondyna. Po niecałych dwóch godzinach siedzenia w wannie wyszłaś z niej i włożyłaś piżamę, poszłaś się położyć do lóżka i zaczęłaś czytać książkę. Usnęłaś może po godzinie drugiej w nocy ale Niall’a nadal nie było. Rano gdy wstałaś nie spał on obok ciebie, dopiero po zejściu do salonu zobaczyłaś chłopaka leżącego na kanapie.
Ty: Niall !!- Chłopak się wystraszył, że aż wstał z sofy.
N: Co ty wyprawiasz ? Co chcesz ?
Ty: O której wróciłeś ? dlaczego nie przyszedłeś do mnie do sypialni tylko spałeś tutaj ?
N: No chyba żartujesz, że ja ci teraz będę na te wszystkie pytania odpowiadał.
Ty: Gdzie byłeś ?
N: Po co ci to ?
Ty: Gdzie byłeś ?!
N:…
Ty: Moja cierpliwość się kończy !
N:…
Ty: Raczysz mi coś odpowiedzieć ?
N: Nic ci nie powiem.
Ty: Dobrze, nie musisz mi nic mówić, domyśliłam się co robiłeś. To w takim razie ja teraz sobie wyjdę. Cześć.- Wyszłaś z domu trzaskając drzwiami. Umówiłaś się ze swoją przyjaciółką w kafejce. Opowiedziałaś o tym przyjaciółce, a ta powiedziała tobie, że to wszystko jeszcze nic nie znaczy, nigdy go na niczym nie przyłapałaś. Na noc wróciłaś do domu, spałaś w jednym łóżku z Niall'em ale nadal nie chciał on ci nic powiedzieć. Następnego dnia zadzwoniła do ciebie kuzynka i chciała z tobą iść się przejść po sklepach. Nie powiedziałaś Niall'owi gdzie wychodzisz, prawie nie rozmawialiście ze sobą. Twoja kuzynka kupiła sobie kilka ładnych ubrań ale tobie nic nie mogło wpaść w oko, gdy miałyście już wychodzić z galerii zuwarzyłaś blondyna jak obściskuje się z jakąś brunetką.
Ty: Przepraszam cię na chwilkę.- Powiedziałaś to do swojej kuzynki i podeszłaś do Niall'a.
Ty: Wiedziałam, że mnie zdradzasz. Dlaczego ja byłam taka głupia i myślałam, że nie będziesz tego robił. To koniec.- Uderzyłaś Niall'a w twarz i odbiegłaś. Kuzynka bardzo podnosiła cię na duchu i powiedziała, że możesz się do niej wprowadzić na jakiś czas. Pojechałaś do domu i spakowałaś swoje rzeczy w torbę.
***Kilka miesięcy później.
Nadal czułaś coś do Niall'a, nie widziałaś się z nim od czasu rozstania. Pewnego wieczoru wracałaś z pracy, postanowiłaś przejść się przez most. W pewnym momencie zobaczyłaś jakiegoś człowieka, który stoi po za barierką mostu. Podbiegłaś do tej osoby i okazało się że jest to Niall.
Ty: Niall chodź do mnie, nie skacz.
N: Nie mogę sobie wybaczyć tego co tobie zrobiłem. Ja cię nadal bardzo kocham...
Ty: Proszę zejdź.
N: Ale ty nie wiesz wszystkiego.
Ty: Czego nie wiem, ja ciebie też kocham, dlatego ci wszystko wybaczę. Proszę zejdź.
N: Tamtego dnia gdy siedzieliśmy przed telewizorem myślałem o tym co zrobiłem, wyszedłem z domu by wszystko przemyśleć, a gdy wróciłem położyłem się na kanapie w salonie bo byłoby to nie fair w stosunku do ciebie. Tak to było popołudniu, gdy byłaś jeszcze w pracy, poszedłem do jej domu, bo mnie zaprosiła na kawę, miała być to tylko kawa ale po jakimś czasie upiłem się i nie kontrolowałem siebie. Zdradziłem ciebie. Tamtego dnia, gdy zobaczyłaś, gdy się z nią całuje przyszedłem do niej by powiedzieć, że to koniec, że dla mnie to nic nie znaczyło i chcę ułożyć sobie z tobą życie, a ona mnie pocałowała, nie chciałem tego. Chciałem ci to wszystko powiedzieć tamtego dnia, jak byś wróciła, ale ty mnie zobaczyłaś i….
Ty: Wybaczę ci wszystko, proszę, wróć do mnie.- Chłopak odwrócił się.
N: Nie potrafię żyć z myślą, że zdradziłem osobę, którą kocham i kochałem.
Ty: Ja ci wszystko wybaczę, ale chodź na tą stronę barierki, po której ja stoję.- Gdy już go trzymałaś za ręce, blondyn wyrwał się. Niall wyrwał się a spadając wykrzyczał słowa "Przepraszam". Płakałaś, bardzo płakałaś. Nigdy nie pogodziłaś się ze śmiercią blondyna. Mimo że gdy już osiągnęłaś swój wiek w głowie cały czas słyszałaś słowa, które wykrzyczał ci Niall gdy spadał do wody.
------
Przepraszam was że dopiero dzisiaj wstawiłam imagina i że jest on taki krótki , ale komputer mi się wyłączył, dlatego niestety straciłam imagina Chciałabym się moją nieobecnością jakoś odwdzięczyć. Piszcie w komentarzach co byście chciały. Myślałam o jakiś dedykach o imaginie +18. Czekam na wasze pomysły
  • awatar Gość: fajny imagin, ale końcówka smutna, tak napisz jakiś +18 z Niall'em =) pzdr xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przez życie szłaś sama, nie miałaś
nikogo, kogo byś kochała. Nie
miałaś rodziców, dziadków, siostry,
brata, nikogo... Byłaś piosenkarką
znaną na całym świecie ale nie byłaś
z tego powodu szczęśliwa bo nie
miałaś miłości, za którą oddala byś
wszystko. Miałaś miesiąc wolnego,
dlatego wybrałaś się na rejs
statkiem, a po tej przerwie miałaś
zacząć nagrywanie nowej płyty.
Relaksowałaś się w jakuzzi, pływałaś
w basenie, chodziłaś na masaże ale
najbardziej lubiłaś stać nocą na
czubie statku i patrzeć się w wodę
lub, w niebo. Jednego wieczora gdy
tak stałaś usłyszałaś głos.
Chłopak: Co tu tak sama robisz?- po
głosie nie poznałaś kto to, ale gdy
się odwróciłaś zauważyłaś Liam'a z
zespołu One Direction.
Ty: Aa sobie tak patrzę w niebo i
myślę. A tak w ogóle jestem (t.i.)
L: Wiem jak masz na imię, ja jestem
Liam.- wiedzieliście jak się
nazywacie z mediów tylko nie
chcieliście psuć nastroju. Chłopak
podszedł, stanął obok ciebie i oparł
się o barierkę.
L: Na wakacjach jesteś?
Ty: Tak, wreszcie mogę odpocząć.-
uśmiechnęłaś się do chłopaka.
Rozmawialiście jeszcze całą godzinę,
a potem rozeszliście się w swoich
kierunkach. Chłopak przychodził
codziennie w to miejsce wieczorami,
a ten czas spędzaliście na
rozmowach. Gdy już statek dopłynął
do portu zeszłaś że statku i poszłaś
do limuzyny, która czekała już tam
na ciebie. Pojechałaś do Londynu
gdzie znajdował się twój dom, a
następnego dnia zaczynałaś pracę
nad nową płytą. Z Liam'em się nie
kontaktowałaś ani nie spotykałaś od
czasu twoich wakacji. Gdy widziałaś
go w telewizji wpatrywałaś się w
niego jak w obrazek. Cały czas o nim
myślałaś, nie potrafiłaś się skupić na
pisaniu nowych piosenek. Chciałaś
do niego zadzwonić i się z nim
spotkać ale nie wymieniliście się
numerami. Jednego ranka siedziałaś
przy stole pijąc herbatę i czytając
gazetę, w pewnym momencie
wpadłaś na wątek o One Direction,
gdzie wypowiadali się na różne
tematy. Nagle zobaczyłaś pytanie
redaktora do Liam'a
Redaktor:"Liam jak spędziłeś czas
spędzony na statku?"
L: "Bardzo miło, mogłem tam sobie
odpocząć. Poznałem tam (t.i.) i
wydała mi się bardzo interesującą
osobą."
R: "Chcesz nam powiedzieć że (t.i.)
też tam była."
L: "Była tam ale była na wakacjach,
a nie ze mną. Nie miałem pojęcia że
ona tam będzie."
R: "Wszystkie gazety o tym pisały że
wyjeżdża na wakacje, a ty chcesz
nam powiedzieć że o niczym nie
wiedziałeś."
L: "Tak nic nie wiedziałem i
zamykamy temat (t.i.)."- Czytając to
miałaś motylki w brzuchu. O
godzinie 10.30 byłaś w budynku
gdzie nagrywałaś piosenki i
zaczynałaś śpiewać swój pierwszy
kawałek do nowej płyty. Śpiewając
myślałaś o Liam'ie. Kilka miesięcy
później odbyła się gala na której
były rozdawane nagrody dla
piosenkarzy, byłaś nominowana do
kilku kategorii, więc musiałaś się
zjawić. Ubrałaś na siebie piękną
sukienkę i szpilki. Wychodząc z
limuzyny już były robione ci zdjęcia.
Miałaś nadzieję że spotkasz One
Direction na gali ale nigdzie ich nie
widziałaś. Siedziałaś na krześle, na
wielkiej sali, obok ciebie siedziały
równie sławne osoby. Gdy doszło do
kategorii, do której byłaś
nominowana wstąpił w ciebie wielki
stres.
Prowadzący: Teraz czas na kategorie
"Najlepsza piosenkarka roku"-
Pokazano kilka kandydatek, a wśród
nich byłaś ty.
Prowadzący: Ta statuetka należy
się....- Mężczyzna pokazał ją i
dokończył zdanie.- Należy się (t.i.).-
Byłaś bardzo podekscytowana,
weszłaś na scenę i podziękowałaś
wszystkim którzy cię wspierali i
wspierają, tym którzy na ciebie
głosowali. Wygrałaś również w
drugiej kategorii, do której byłaś
nominowana. Po gali poszłaś za
kulisy, chwilę porozmawiałaś ze
swoim managerem, a potem
podeszłaś do stołu gdzie stało
jedzenie. Stojąc tam usłyszałaś ten
sam głos, gdy stałaś na statku, był to
Liam.
L: Cześć (t.i.).
Ty: Ooo cześć Liam.
L: Gratuluje za zdobycie statuetek.
Ty: Dziękuje. Tobie, znaczy wam, też
gratuluję.
L: Jak tam, nagrywanie nowej płyty?
Ty: Pomału.
L: Jestem ciekawy tej twojej płyty, z
chęcią kupię jeden egzemplarz.
Ty: Nie będziesz musiał kupować,
dam ci jeden przed premierą.-
uśmiechnęłaś się i puściłaś oczko do
Liam'a. Tematy wam się nie
kończyły, Liam zaproponował ci
abyście przeszli się po Londynie,
było już późno i ciemno. Miało być
to zwykle spotkanie ale z czasem
przeraziło się ono w randkę.
Chodziliście rozmawiając i trzymając
się za ręce, a na pożegnanie
pocałowaliście się. Obiecaliście
sobie że nie będziecie ukrywać
waszego związku. Następnego dnia
Liam zaprosił cię do restauracji.
Zgodziłaś się, więc spotkaliście się
wieczorem. Następnego dnia
wszystkie gazety pisały o was.
*** kilka miesięcy później.
Chłopak zaprosił cię do siebie, gdy
skończysz pracę. Przyszedł pod
budynek i czekał aż wyjdziesz.
Poszliście razem do domu Liam'a
trzymając swoje ręce splecione.
Weszliście do domu chłopaka,
oprowadził cię on po mieszkaniu.
Bardzo podobał ci się dom, gdy
weszłaś do jednego z pokoi
zobaczyłaś całą ścianę w plakatach z
twoimi zdjęciami, była tam twoja
płyta, cały ten pokój był
przeznaczony tylko dla ciebie.
Ty: Liam, co to za pok oj?
L: To jest pokój w którym spędzam
najwięcej czasu.
Ty: Dlaczego masz całą ścianę w
moich plakatach, zdjęciach itd.?
L: .....Ja jestem twoim wielkim
fanem, a po jakimś czasie
zakochałem się w tobie. Czytałaś
miesiąc temu artykuł w gazecie,
gdzie się wypowiadam na temat
wpłynięcia tym samym statkiem, co
ty?
Ty: Chyba tak, a co?
L: Ja im troszkę nakłamałem bo
wiedziałem że wypływasz i
pomyślałem że jeśli ja też bym
wypłynął mógł bym cię spotkać.
Chłopaki z zespołu mnie do tego
namawiali, więc kupiłem bilet, a
kilka tygodni później wszedłem na
statek. Wiem że chciałaś odpocząć, a
ja wieczorami nie dawałem ci
spokoju, gdy stałaś na czubie statku.
Ty: Tamte rozmowy bardzo mnie
odprężały. Bardzo miło się z tobą
rozmawiało. Z reszta dziękuje że
wtedy podszedłeś.
L: Sam się sobie dziwię że
podszedłem i na zewnątrz
wyglądałem na spokojnego.- Wzięłaś
Liam'a za rękę i poszliście do
salonu. Włączyłaś wierzę i puściłaś
muzykę. Zaczęłaś tańczyć, a przy
okazji się wygłupiać, gdy chłopak
podszedł do ciebie i chciał cię
złapać, ty zaczęłaś mu uciekać,
biegałaś po całym domu. Wbiegłaś
do jakiegoś pokoju, przez przypadek
zwaliłaś lampę, cofnęłaś się i
uderzyłaś w szafę, i spadła jakaś
książka. Szafa nagle przesunęła się
do przodu, a następnie się w bok.
Ty: Jacie Liam ty masz tajne
przejście.- Weszłaś do środka i
zobaczyłaś wielką sypialnie, na
środku stało ogromne łóżko na
suficie wisiał żyrandol z diamentów,
na ścianach były różne obrazy i
lustra, kolory ścian też były pięknie
dobrane.
L: Mam cię.- złapał cię w talii i
pocałował. Była to scena jak z filmu
całujecie się, stoicie w pięknej
sypialni, a tle leci wolna muzyka.
Położyłaś się na łóżku, a Liam obok
ciebie.
Ty: Jakie wygodne łóżko, ja nigdzie
się z tak nie ruszam, a ty zostajesz
ze mną.
L: Nie musisz się nigdzie ruszać,
możesz zostać.
Ty: W takim razie zostaje, skąd
miałeś pomysł żeby zrobić tajne
przejście?
L: Z filmów.
Ty: Ja też chcę takie w moim domu.
L: Jeśli tak tego pragniesz to, to
przejście może być twoje.
Ty: Ale ty tak na serio?
L: No jeśli zechcesz to tak.
Ty: No jasne że chcę.- przytuliłaś
chłopaka. Zostałaś na noc u niego, a
następnego dnia zabrałaś swoje
rzeczy ze swojego domu i
przeprowadziłaś się do domu
Liam'a. W końcu spełniły się twoje
marzenia, bo doznałaś miłości,
szczęścia, miałaś przy sobie kogoś
kogo kochasz i kogoś kto kocha
ciebie.
-------
Witajcie kochani ,
ostatnio wogóle nie komentujecie notek dla mnie wasza opinia bardzo dużo znaczy, a wam to duzo czasu nie zajmie więc prosze dodawajcie komentarze.
  • awatar Gość: <http>//zielona-kawa.strefa.pl]green coffee opinie
  • awatar Gość: Sweet <3 ;*
  • awatar buuuo: Podoba mi się <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Chodziłaś do 2 klasy liceum, od czasu 1 klasy kochałaś się w pewnym chłopaku, nikt oprócz ciebie i twojej przyjaciółki o tym nie wiedział Balas się wyznać to, co do niego czujesz, bo nie wiedziałaś jak on zareaguje. Należał on do tej grupy, co cały czas się z czegoś śmieją i robią sobie ze wszystkiego zwale. Patrzyłaś się na niego na każdej lekcji, każdej przerwie, myśląc czy on też cos do ciebie czuje. Były dni, gdy patrząc się na niego zderzaliście się wzrokami, ale były też dni, gdy on się w ciebie zaczepiał, ale podobało ci się to, bo w końcu był blisko ciebie. Postanowiłaś, ze wyznasz chłopakowi miłość dopiero na koniec 3 liceum, bo wtedy nawet gdyby cię wyśmiał lub rozgadał to każdemu, to i tak już do tej szkoły nie będziesz przychodzić. Twoja przyjaciółka przyjaźniła się z Zayn’em, więc znała go z każdej strony. Cały kolejny rok minął tak samo, ale uczucie odnośnie Zayn’a zwiększało się. Na koniec roku ubrałaś czarną sukienkę, a do tego buty na obcasie. Po apelu udaliście się do sali, każdy z was otrzymał świadectwo i odbyło się pożegnanie z wychowawcą. Twoje koleżanki zaczęły płakać, a ty nie uroniłaś nawet jednej łzy. Po wyjściu z sali twoja przyjaciółka cię zaczepiła i powiedziała:
(imię twojej przyjaciółki): (t.i.) pamiętasz o tym co miałaś zrobić.
Ty: Tak, a co ?
(i.t.p.): No to idź.
Ty: Ale teraz nie jest odpowiedni moment.
(i.t.p.): Jest odpowiedni, idź teraz.
Ty: No dobrze…- Zaczęłaś szukać Zayn’a, dopiero gdy wyszłaś przed szkolę zobaczyłaś jak stoi ze swoimi kumplami i rozmawia. Podeszłaś do nich i powiedziałaś.
Ty: Zayn.
Z: Tak ?
Ty: Możesz na chwilę podejść ?- Stojąc tam i mówiąc to złapał cię wielki stres.
Z: No jasne. Sorki chłopaki zaraz wrócę.- Oddaliliście się od towarzystwa.
Z: O czym chciałaś ze mną porozmawiać ?
Ty: No, bo ten…
Z: No dalej co się stało ?
Ty: No to powiem ci prosto z mostu.
Z: Tak najlepiej, mów.
Ty: Wtedy w pierwszej klasie, gdy cię zobaczyłam, gdy cię poznałam. Każda twoja rozmowa, wtedy, kiedy się we mnie zaczepiałeś… podobało mi się to, bo zakochałam się w tobie, a uczucie jakim cię darze nadal trwa tylko jest ono mocniejsze i zwiększa się z każdym dniem. Nie chciałam ci tego mówić wcześniej, bo się bałam, że wszystko rozgadasz i nie zaakceptujesz tego, a teraz jest koniec szkoły wiec do tego nie dojdzie. To wszystko, możesz iść do kumpli. Pa do zobaczenia.- Uśmiechnęłaś się do chłopaka i odeszłaś. Stał on jak wmurowany, nie wiedział co ma zrobić ale po jakimś czasie wrócił do kolegów, ty wróciłaś do przyjaciółki.
(i.t.p.): I jak ?
Ty: Nijak, nic nie odpowiedział, nie zatrzymał mnie, powiedziałam mu wszystko.
(i.t.p.): A chociaż coś powiedział ?
Ty: Nie.- Przyjaciółka cię przytuliła. Po godzinie, zaczęliście się zbierać do domów. Po przyjściu do domu przebrałaś się i z nudów załogowałaś na facebooka. Zauważylaś kilka dostępnych osób, ale do żadnej z nich się nie odezwałaś. Po trzydziesto minutowym siedzeniu na portalu społecznościowym chciałaś się wylogować i wyjść na podwórko, i pobawić się z psem. Przerwał ci w tym dźwięk przychodzącej wiadomości, napisał do ciebie Zayn, postanowiłaś odpisać.
Z: Cześć
Ty: No hey.
Z: Możemy się spotkać, dzisiaj, teraz ?
Ty: No możemy a co ?
Z: Dowiesz się jak się spotkamy, wychodzę już i będę na Cebie czekał niedaleko górek, tam gdzie dzieci na sankach jeżdżą w zimę.
Ty: Ok.- Wylogowałaś się i ubrałaś buty, i wyszłaś z domu. Poszłaś w miejsce, które Zayn zaproponował, gdy go zobaczyłaś podeszłaś do chłopaka.
Ty: Dlaczego chciałeś się spotkać ?
Z: Jak mi dzisiaj powiedziałaś, że czujesz coś d mnie pomyślałem, że nie mogę przejść obok tego obojętnie, bo ja również coś do ciebie czuję. Tylko ja balem się tego wyznać jeszcze bardziej niż ty. Za każdym razem, gdy się na ciebie spojżałem serce zaczynało szybciej bić, a do tego jeszcze dochodził stres, bo balem się ze ty zauważysz i zrozumiesz, dlaczego to robię, albo ktoś inny ci to powie. Zaczepiałem się w ciebie, bo lubię, gdy się złościsz. Jeśli podeszła byś do mnie w czasie roku szkolnego to nie wyśmiałbym cię ani nie rozgadał każdemu, bo cię kocham. To co teraz będzie ?
Ty: Nie wiem, ja idę na studia.
Z: A ja chciałem się wyprowadzić do Hiszpanii, ale dla mnie nie rzucisz studiów.
Ty: Zayn raz się żyje, nie pójdę na studia, wyjadę z tobą do Hiszpanii jeśli nie masz nic przeciwko.
Z: Mam coś przeciwko, nie będziesz zawalała dla mnie kariery, którą chcesz stworzyć.
Ty: A więc chcesz mnie zostawić tutaj.
Z: Nie, ja tutaj zostanę razem z tobą, a gdy skończysz studia wyjedziemy razem do Hiszpanii.
Ty: Chcesz przeze mnie tyle czekać ?
Z: Będę czekał jak długo tylko zechcesz.
Ty: Dziękuje !!!- Pocałowałaś chłopaka.
*** 7 lat później
Skończyłaś kilka lat temu studia, a teraz mieszkasz razem ze swoim mężem w Hiszpanii, jesteście bardzo szczęśliwą parą i chcecie mieć dwójkę wspaniałych dzieci.

 

 
Ty: Pa Louis, wrócę dopiero nad ranem.
L: Pa kochanie, miłej zabawy.
Ty: Dziękuje.- Pocałowałaś go na pożegnanie i poszłaś na wieczór panieński do swojej siostry. Bardzo dobrze się bawiłaś, ale myślałaś o Louis'ie, byłaś w nim zakochana po uszy. Postanowiłaś wrócić szybciej do domu, gdy stanęłaś w drzwiach zobaczyłaś porozrzucane rzeczy po domu, gdy szłaś po schodach do waszej sypialni zobaczyłaś jak chłopak mizia się nago z jakąś kobietą na waszym łóżku.
Ty: Louis co ty wyprawiasz !!!- Wydarłaś się, a chłopak odwrócił się i wstał pospiesznie z łóżka.
L: (t.i.) myślałem że wrócisz później, przepraszam.
Ty: Myślałeś i wtedy ta pani zdążyła by sobie wyjść z domu, a ty byś wszystko posprzątał i udawał że grzecznie śpisz. Teraz już wiem że nie można tobie zaufać.- Wyciągnęłaś walizkę i spakowałaś się. Wychodząc z domu trzasnęłaś za sobą drzwiami. Trzyletni związek został zniszczony, nie wiedziałaś co masz robić, gdzie iść. Nie miałaś rodziców, a siostrze nie chciałaś robić dodatkowego stresu. Nie miałaś pieniędzy więc do hotelu też nie mogłaś pójść, więc zostało ci usiąść na chodniku lub wrócić na noc do domu. Postanowiłaś że pójdziesz do waszego domu i przespisz się tam, a rano zabierzesz pieniądze i kilka niezbędnych rzeczy. Stanęłaś przed drzwiami domu i zapukałaś do drzwi, bo nie zabrałaś kluczyków, po chwili drzwi otworzył ci Louis.
L: (t.i.) wróciłaś, nawet nie wiesz jak się cieszę.- chciał się do ciebie przytulić ale ty go odepchnęłaś.
Ty: Wróciłam ale nie do ciebie tylko przyszłam się przesłać bo nie mam gdzie się podziać.
L: (t.i.) proszę wybacz mi.
Ty: Razy mnie zdradzałeś i nie wiem czy potrafię ci zaufać.
L: Proszę. Wróć do mnie. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.
Ty: To wyobraź sobie życie z tamtą panią, na pewno będzie lepsze.- Rano chłopak próbował cię powstrzymać ale ty i tak olewałaś całkowicie jego słowa. Po pierwszych dwóch dniach spędzonych w hotelu zaczelas tęsknić za Louis'em co raz bardziej, czułaś że nadal go kochasz. Nie byłaś już tą samą osobą co zawsze, nie pojawiają się na twojej twarzy uśmiech, nie było słychać twojego śmiechu, plakalas po nocach i stałaś się bardziej niezdarna. Nie mogłaś się pogodzić że to twój Louis cię zdradził, na waszym łóżku, w waszym domu. Wziełaś komórkę i zaczełaś pisać sms'a: "Cześć kochanie, tak nadal cię kocham, nie potrafię się całkowicie od ciebie odciąć lecz bardzo tego chcę. Zawsze cię kochałam, zawsze ci ufałam, wierzyłam na każde twoje słowo, 3 lata wspaniałego związku zniszczyłeś ty zdradą z tą chudą blondynką. To ty byłeś moja pierwsza miłością moim pierwszym chłopakiem, to z tobą przeżyłam pierwszy pocałunek, mój pierwszy raz ale ciebie to nie obchodzi bo mnie zdradziłeś. Nie odpisuj na tego sms'a, nie dzwoń, nie kontaktuj się ze mną w żaden sposób pa". Po wysłaniu wiadomości wyłączyłaś telefon. Spakowałaś się i wyszlas z hotelu, zamowilas taksówkę i wyjechałś z miasta. Zatrzymałaś się na działce, która kupiłaś, gdy byłaś jeszcze z Louis'em. Był to duży dom więc zamieszkałaś tam i probowałaś zacząć życie od początku.
*** trzy miesiące później
Lezałaś na chamaku w bikini i okularach przeciw słonecznych, opalałaś się. Nagle poczulas jak ktoś podchodzi do ciebie, wstałaś i ściągnęłaś okulary, zobaczyłaś matkę Louisa.
Mama L: Witaj (t.i.).
Ty: Dzień dobry. Co panią tu sprowadza ?
Mama L: Nie mów do mnie pani bo zawsze będziesz moja najlepszą kandydatką na synową. Ale ja nie w tej sprawie, Louis prosił mnie bym ciebie znalazła i przekazała ci wiadomość od niego.
Ty: Ja nie chcę na jego temat rozmawiać.
Mama L: Proszę wysłuchaj mnie. Louis prosiłbym powiedziała ci że on miał wypadek miesiąc temu, a teraz leży w szpitalu i mogą to być jego ostatnie dni bo musi mieć przeszczep serca.- Słysząc to strasznie się wystraszyłaś bo nadal go kochałaś.
Ty: Gdzie ten szpital.
Mama L: Zawiozę cię.
Ty: Dobrze, dziękuje zaraz wrócę, idę się przebrać.- Chwile później siedziałaś tuż obok mamy Louisa w samochodzie i pojechałyście do szpitala. Czas jazdy zajął wam pół godziny. Weszłaś do budynku i szybko bieglaś po schodach do góry, gdy stanelas przy sali 218 nadusiłaś na klamkę i weszłaś do pokoju. Zauwarzyłaś Louisa leżącego na łóżku podłączonego pod różne maszyny.
Louis: Witaj (t.i.)
Ty: Cześć Louis.- podeszłaś do chłopaka przytuliłaś się do niego i pocałowałaś w czoło.
L: Przepraszam cie za wszystko, wtedy gdy znalazłaś mnie z tamtą dziewczyną zrozumiałem że zrobiłem najglupszą rzecz w swoim życiu i bardzo tego żałuje. Dostałem twojego sms'a i wiem jak bardzo cię zranilem, zrozumiałbym gdybyś tu nie przyjechała. Prosiłem moja mamę by ci powiedziała że tu leżę bo cię kocham i chciałem żebyś wiedziała że mogę umrzeć. Bardzo za tobą teskiniłem i chciałem cię prosić o wybaczenie bo każdy zasługuje na druga szansę nawet w tych ostatnich dniach życia.- popłakałaś się, Louis wytarł ci łzy swoją ręką, a ty zaczełaś płakać jeszcze bardziej widząc jego rękę. Przytuliłaś chłopaka jeszcze raz i powiedziałaś po cichu na ucho:
Ty: Kocham Cię.- pocalowalaś go.
L: Dziękuje.- siedziałaś tak i myślałaś by odebrać sobie życie, a serce oddać chłopakowi, gdy miałaś już wyjść z sali by to zrobić lekarz wszedł do pokoju.
Lekarz: Dzień dobry. Mam dobra wieść dla państwa. Możemy zacząć już dzisiaj operować, mamy dla pana nowe serce, oczywiście musimy mieć pańską zgodę.
Ty: Lou zgudź się.
L: Tak zgadzam się, co mam do stracenia jeśli nie podejmę operacji umrę, jeśli podejmę operacje mogę się nie wybudzić ale jeśli operacja się uda będę żył.
Lek: Wiec zgadza się pan ?
L: Tak.
Lek: Dobrze więc o godzinie 16 rozpocznie się operacja.- Lekarz wyszedł z sali a ty zaczełas się cieszyć razem z Lou. Gdy operacja się zaczęła byłaś pod wielkim stresem, a po operacji lekarz podszedł do ciebie i powiedział że były problemy podczas operacji, a chłopak jest nieprzytomny. Siedziałaś cały czas przy Louis'ie mialas nadzieję że się wybudzi i będzie tak jak dawniej, tak jak przed zdradą. Mijały dni, tygodnie a u Louisa nie było widać poprawy ale nie tracilas nadziei. Siedziałaś i trzymalas chopaka za rękę, nagle poczulas jak on ścisnoł delikatnie twoja rękę.
L: (t.i.).
Ty: Tak ??
L: Ja żyję.
Ty: Tak żyjesz, a twoje serduszko bije.
L: Jesteś tu, nie zostawiłaś mnie, nie olałaś.
Ty: Tak jestem i cię kocham. Siedziałam tu cały czas.
L: Dziękuje, kocham cię, to serduszko bije dla ciebie, tylko dla cieb ie.
  • awatar Gość: Boooośkieeee! Cuuuudaśneee! Zajebisteee! Omomom ^^
  • awatar Gość: fajny imagin tak jak mój nick !! Hue Hue Tralalaal ahooj!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ty: Mamo, tato chciałabym zapisać się do szkoły tańca. Co wy na to ?
M: Na jaki rodzaj tańca chciała byś chodzić ?
Ty: No to jest taki bardziej męski taniec.
T: No na jaki ?
Ty: Na breakdance.
T: hahaha, ty chyba chcesz się zabić a nie tańczyć.
Ty: To nie jest wcale takie śmieszne. Mamo mogę bo widzę że na tatę nie można liczyć, do soboty trwają zapisy.
M: Tak możesz. Kiedy są te zajęcia i o której ?
Ty: No są one w soboty od 16.00
M: Dobrze więc w sobotę sobie pójdziesz zobaczyć jak tam jest.
Ty: Dziękuje, kocham cię !- W podskokach pobiegłaś do swojego pokoju i podzieliłaś się informacją z przyjaciółką, ona również była bardzo ciekawa twojego pomysłu i co z tego wyjdzie.
** Kilka dni później.
Obudziłaś się, przeciągnełaś i wstałaś z łóżka, przez cały dzień chodziłaś jak nakręcona. Gdy wreszcie była godzina 15.30 zabrałaś torbę w której był dres na przebranie, buty, t-shirt, butelka z piciem i wyszłaś z domu. Kilka ulic dalej poszłaś na przestanek autobusowy, gdy miałaś wejść do autobusu odechciało ci się jechać autobusem, ponieważ był pełen. Na szczęście ta szkoła nie była daleko. Stojąc już przed budynkiem wzięłaś głęboki wdech, a następnie wydech uśmiechnęłaś się i weszłaś do środka. Już po otworzeniu drzwi było słychać głośną muzykę, na korytarzu stało biurko, a przy nim jakaś pani.
Pani: Witaj.
Ty: Dzień dobry, kilka dni temu dzwoniła do pani moja mama i mówiła że przyjdę na breakdance.
P: A tak, pamiętam idź się przebrać do przebieralni.- kobieta pokazała tobie jedno z pomieszczeń które znajdowało się w budynku.- A następnie wejdź na salę, czeka tam na ciebie trener.
Ty: Dobrze dziękuje.- Poszłaś się przebrać i zabrałaś picie, potem jak mówiła ci "pani za biurka" poszłaś na salę. Stało tam 5 chłopaków, a na środku stał trener. Gdy szłaś w kierunku mężczyzny, każdy z chłopaków wlepiał w ciebie oczy.
Ty: Dzień dobry.
Trener: Cześć, to ty będziesz z nami tańczyć ?
Ty: Tak. - uśmiechnęłaś się.
T: Jestem Maciej, mów do mnie po imieniu.
Ty: Ja nazywam się (t.i.)
T: Zapoznaj się z chłopakami, a potem pokażę ci podstawowe kroki.- Nie za bardzo wiedziałaś co masz zrobić, nagle podszedł do ciebie pewien blondyn.
On: Jestem Niall.
Ty: Cześć nazywam się (t.i.)- Resztę chłopaków przedstawił ci blondyn, mieli oni na imię Patryk, Kacper, Kuba i Mateusz. Niall również pokazał ci jeden z najciekawszych kroków i próbował cię go nauczyć.
Maciej: Chodź (t.i.) starczy tych pogawędek, Niall i ja tu jestem trenerem.- mężczyzna pokazał ci kilka kroków, a potem odszedł i kazał ci je wyćwiczyć. W którymś momencie usłyszałaś jak Mateusz powiedział:
M: Ej Niall gdzie ty się patrzysz.- słysząc to zaczęłaś się śmiać. Gdy ćwiczenia się skończyły okazało się że musisz przebrać się z chłopakami, ponieważ drugą szatnie zajęli starsi ludzie, którzy uczą się tańca towarzyskiego.
Kacper: (t.i.) przebierz się my poczekamy i wejdziemy później.
Ty: Jak się wstydzicie to czekajcie mi to bez różnicy, możecie wejść.-Chłopaki się uśmiechnęli i podziękowali.- Ja tu będę przychodzić na każde zajęcia i tak zawsze będziecie czekać ? Dalej wchodźcie.
N: Ale ty jesteś dziewczyną.
Ty: A to coś zmienia. w twoim telefonie
N: No tak, ty masz cycki i w ogóle.
Ty: Haha, a więc o to chodzi, nie widzieliście nigdy dziewczyny na staniku i majtkach ? Na plaży każda jest tak ubrana. Dalej włazić.- Chłopaki weszli razem z tobą ale gdy ty ściągnęłaś bluzkę i spodnie odwrócili się w drugą stronę. Gdy wszyscy się przebraliście wyszliście razem z budynku Patryk, Kuba, Kacper poszli razem, Niall poszedł w całkowicie innym kierunku, natomiast ty wracałaś z Mateuszem bo jak się okazało mieszka ulice dalej od ciebie. Rozmawialiście przez całą drogę, tak spodobało się wam wasze towarzystwo że nie poszliście od razu do domu. Bardzo korciło ciebie, żeby wypytać chłopaka na temat Nialla ale gdy tylko zaczynałaś mówić coś o nim chłopak od razu zmieniał temat. Pod koniec waszego "powrotu do domu" wymieniliście się numerami telefonu. W domu mama wypytywała się ciebie czy podobało ci się, a ty odpowiadałaś tak, byłaś strasznie zmęczona ale przed położeniem się do łóżka zalogowałaś się jeszcze na facebooka, miałaś kilka zaproszeń do znajomych, a znajdował się tam Kuba, Kacper, Mateusz i Patryk. Od razu zauważyłaś że nie ma tam Nialla, nie wiedziałaś o co chodzi z tym chłopakiem ale on cały czas trzymał się twoich myśli. W poniedziałek, w szkole podzieliłaś się swoimi wrażeniami z przyjaciółką. Wieść że uczysz się tańczyć szybko rozeszła się po szkole, znajomi kazali ci pokazywać na holu to co potrafisz, a sami byli zaskoczeni że taka dziewczyna jak ty potrafi tak nieźle tańczyć. Na kolejnych zajęciach Breakdanc'u 4 chłopaków z grupy byli już bardziej otwarci i dowarzani jeśli chodziło o wspólne rozmowy i przebieranie się w jednej szatni, ale niestety Niall taki nie był taki, siedział cicho jak mysz pod miotłą i nie wygłupiał się z wami. W czasie ćwiczeń gdy trener powiedział wam że macie przerwę podeszłaś do chłopaka i próbowałaś z nim porozmawiać ale niestety wszystkie próby poszły na marne. Gdy ćwiczenia się skończyły poszliście się przebrać, wkurzyła cię cisza znajdująca się w pomieszczeniu, bo nikt się nie odzywał, pościłaś jedną z bardziej energicznych piosenek w twoim telefonie i zaczęłaś tańczyć, a za razem się przebierać biegałaś po całej powierzchni przebieralni zaczepiałaś chłopaków, a po jakimś czasie każdy oprócz Nialla już się bawił razem z tobą. Było tak co tydzień.
*** Kilka miesięcy później. Całe swoje życie kochałaś tańczyć ale dopiero wtedy zrozumiałaś że chcesz przeznaczyć tańcu całe życie. Jednego dnia idąc na trening całą drogę wypytywałaś Mateusza na temat blondyna, lecz on nadal odmawiał tych rozmów, doprowadziliście do tego że pod koniec się pokłóciliście, tamtego dnia nie bawiłaś się tak dobrze jak co tydzień, postanowiłaś się szybciej przebrać po zajęciach i poczekać przed wyjcem na Nialla i z nim porozmawiać. Nie wiedziałaś jak zacząć rozmowę. Gdy zauważyłaś chłopaka idącego w twoim kierunku zapytałaś się go.
Ty: Niall mogę dzisiaj wracać z tobą, bo pokłóciłam się z Mateuszem.
N: Ale to chyba nie w twoim kierunku.- Wtedy pomyślałaś sobie "mój kierunek jest zawsze tam gdzie ty"
Ty: No proszę, chciałam pogadać.
N: Nie ma o czym.
Ty: Jest, mogę, proszę.
N: No to dalej chodź.
Ty: Dziękuje.
N: O czym chciałaś porozmawiać ?
Ty: Chciałam ci powiedzieć że... nieźle tańczysz.
N: Dziękuje, to wszystko ?
Ty: Nie, chciałam jeszcze się ciebie zapytać o co chodzi bo czegoś tu nie rozumiem.
N: O co chodzi ?
Ty: No Jesteś taki cichy gdy jestem z chłopakami a gdy jesteście sami to warujecie, jesteś strasznie tajemniczy i patrzysz na mnie takim dziwnym wzrokiem, w pierwszy dzień wydawałeś się inny, dziwnie względem mnie się zachowujesz.
N: Czy to coś dziwnego ?
Ty: Tak.
N: No to masz problem dziewczyno.- chłopak nabrał szybszego tępa.
Ty: Niall proszę zaczekaj.
N: Po co ?
Ty: No proszę. Muszę ci powiedzieć coś jeszcze.
N: Jeśli to ma być na temat jak się zachowuje to lepiej zatrzymaj to dla siebie.- Podeszłaś do chłopaka i stanęłaś na przeciwko niego spojrzałaś mu w oczy i powiedziałaś:
Ty: Wiem dlaczego jesteś cicho gdy przebywam przebywam w waszym otoczeniu, wiem dlaczego jesteś tajemniczy i wiem dlaczego...- Chłopak nie chciał ciebie dalej słuchać więc chciał odejść ale ty złapałaś go za rękę.
N: Daj mi odejść.
Ty: To ty daj mi dokończyć.
N: Nie mam zamiaru Cibie słuchać, naprawdę mam lepsze rzeczy do roboty.
Ty: Wysłuchaj.
N: Nie.- Wyrwał swoją rękę i poszedł dalej.
Ty: Niall proszę, nie mogę tak dłużej, zaczekaj, jeśli nie dasz sobie nic powiedzieć wyjdzie na to że nic dla ciebie nie znaczę.- W tym momencie chłopak się zatrzymał, zamkną oczy, wyciągnął ze swojej torby mp3 i włożył słuchawki do uszu, natomiast ty się uśmiechnęłaś i podbiegłaś do niego i powiedziałaś:
Ty: Dziękuje.- Chłopak się nie odezwał i ruszył dalej. Zaczął padać deszcz, a do ciebie zadzwonił telefon, odebrałaś.
Ty: Halo.
Mama: Cześć kochanie wracaj do domu bo robi się już ciemno i pada deszcz.
Ty: Dobrze już idę. Pa
M: Do zobaczenia.- Schowałaś telefon do kieszeni, odwróciłaś się i krzyknęłaś.
Ty: Na razie tchórzu !!!- Gdy wróciłaś już do domu byłaś cała mokra i czekał tam na ciebie Mateusz...
Ty: Co ty tu robisz ?
M: Przyszedłem ciebie przeprosić.
Ty: Po co będziesz mnie przepraszał ?
Mama: Nie kłóćcie się.
Ty: No może masz racje, ale Mateusz musisz mi powiedzieć coś na temat Niall'a
M: Co chcesz wiedzieć ?
Ty: Chodź do pokoju.- Pokazałaś chłopakowi swój pokój po czym usiadł on na łózko a ty na podłodze w siadzie skrzyżnym.
M: A więc o co chodzi ?
Ty: No pamiętasz jak przyszłam pierwszy raz do tej szkoły ?
M: No pamiętam a co ?
Ty: Niall wtedy podszedł pierwszy, przywitał się i w ogóle, ja już wtedy zaczęłam czuć coś do niego, tego pierwszego dnia wydał mi się taki, taki no po prostu idealny... Dzisiaj po treningu szłam razem z nim, chciałam mu wyznać to co do niego czuje i chciałam żeby mi odpowiedział na kilka pytań bo nikt z was nie chce mi nic powiedzieć, ale on mnie olewał. Proszę powiedz o co chodzi, jesteś moim przyjacielem...
M: To jest typowe zachowanie Niall'a...
Ty: Ale w pierwszy dzień był całkiem inny.
M: Tak, wiem on taki jest gdy się zakocha. Wiem, nie powinienem ci tego mówić.
Ty: Nie mogłeś wcześniej tego powiedzieć ?
M: Nie, bo nie wiedziałem że ty też jesteś w nim zapchana...Nie mów mu że ci powiedziałem.
Ty: Dobrze nie powiem, jutro do niego pójdę.
M: Dobrze, mam nadzieje że się uda, że cie nie odrzuci.
Ty: Dzięki.- Cały wieczór chłopak przesiedział u ciebie, a następnego dnia wysłał ci sms'a z adresem Niall'a. Sama nie za bardzo wiedziałaś jak może zareagować chłopak, ale ucieszyła cię wieść którą dzień wcześniej Mateusz ci przekazał. Po południu poszłaś do chłopaka, na adres podany w sms'ie. Stanęłaś przed jakimś domem i zapukałaś do drzwi, po chwili drzwi otworzył ci blondyn.
N: Czego chcesz ?
Ty: Rozmowy.
N: Powiedziałem ci wczoraj, nie chcę z tobą rozmawiać, cześć.
Mama Niall'a: Niall wchodzisz czy wychodzisz, na dworze jest zimno ale w domu nie musi.- Kobieta podeszła do drzwi i za uwarzyła ciebie.- Oooo nic mi nie mówiłeś że przyszła do ciebie koleżanka, proszę wejdź.
N: Nie, ta pani sobie już idzie.
Mama N: Synu co się stało ? Jak ty się zachowujesz ?
N: Normalnie na razie.
Ty: Ale Niall, proszę wyjdź porozmawiajmy.
N: Już ci powiedziałem, nie mamy o czym.
Mama N: Proszę ubierz to i wyjdź porozmawiaj z nią.- mówiła to podając mu kurtkę.
N: Bez sensu, masz chwilę.
Ty: Dziękuje.- Wyszliście na chodnik i zaczęłaś rozmowę.
Ty: Niall dlaczego nie dałeś mi wczoraj dokończyć rozmowy ?
N: To ty nadal masz zamiar o tym rozmawiać ?
Ty: Tak.
N: Hahaha, nie no ty to sobie chyba żarty stroisz.
Ty: No to chyba sobie żarty stroisz ale ze mnie. Popatrz, pamiętasz jeszcze ten dzień.- Rozejrzałaś się, weszłaś na ulicę pościłaś piosenkę i zaczęłaś tańczyć.
N: Zejdź z ulicy.
Ty: Pamiętasz, tego pierwszego dnia na breakdanic'ie pokazałeś mi to i nauczyłeś.
N: Tak pamiętam, zejdź z ulicy!!.-Nie reagowałaś na słowa chłopaka, bo wiedziałaś że jeśli zejdziesz to on pójdzie do domu.
Ty: Niall, ja od tamtego czasu... ja, ja nie mogę przestać... o tobie.... myśleć. Tak jesteś kimś więcej dal mnie niż tylko kolegą...
N:..-Chłopak wszedł na ulicę i przytulił i wykonał obrót i powiedział cicho do ucha:
N: Kocham cię.- Chłopak pocałował ciebie.
N: (t.i.) a teraz zejdźmy z ulicy- trzymając cię za rękę szedł w kierunku chodnika.Słyszeliście jak jakiś samochód jedzie w waszym kierunku, ale tobie nie śpieszyło się schodzić z ulicy, myślałaś że on cię ominie. Niestety ale pomimo iż blondyn cię ciągnął nadal stałaś jak słup. Chwilę później Niall stał się bezradny, leżałaś na masce czarnego BMW.
N: Koleś co ty żeś narobił !!??
On: To nie moja wina, to wy staliście na ulicy....- Blondyn złapał za telefon i zadzwonił po karetkę. Ściągnął z siebie kurtkę którą miał na sobie i położył cię bezpiecznie na niej. Sprawdził czy puls nadal jest wyczuwalny i czy oddychasz. Widać było po nim że się strasznie denerwuje. Gdy karetka położyli cię na noszach i wnieśli do karetki.
Lekarz: Dzień dobry, to pan dzwonił ?
N: Tak, a czy mogę pojechać razem z nią ?
L: A kim dla niej jesteś ?-po długim zastanowieniu chłopak odpowiedział
N: Przyjacielem....chłopakiem.
L: Dobrze wsiadaj.- Chłopak pojechał razem z tobą trzymając cię za rękę do szpitala. Po wszystkich badaniach okazało się że masz złamaną nogę i nie będziesz mogła tańczyć. Niall, siedział razem z tobą cały czas i wspierał, mówił że złamana noga to nic takiego, że sam miał kiedyś złamaną nogę a teraz jest już dobrze ale ciebie nie obchodziła wieść że masz złamaną nogę tylko to że nie będziesz mogła więcej tańczyć. Gdy po 2 dniach wypisali cię ze szpitala poszłaś razem z blondynem do szkoły tanecznej na zajęcia braekdanc'u i powiedziałaś wszystkim o tym co się stało ale powiedziałaś że nie przestaniesz tańczyć, lecz każdy ci tego odradzał ale ty i tak stawiałaś na swoim.
*** 10 lat później zyskałaś sławę jako tancerka, Niall został piosenkarzem w zespole One Direction i macie razem 2 dzieci. A doszliście do tego dzięki temu że się nie poddawaliście i wspieraliście siebie nawzajem...

******
Moim zdaniem nie jest rewelacyjny, i dziękuje za komentarz pod poprzednim postem
  • awatar Gość: Thank you for including the gorgeous pictures-- so open to a feeling of contemplation. my website - http://journal-cinema.org/
  • awatar marida011: http://marida011.pinger.pl/ Proszę, jeśli tylko masz czas, to tylko zajrzyj, proszę! B. ważne! <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witajcie !!!
Przepraszam że nie dodaje postów ale nie mialam wogóle czasu na pisanie nowych imaginów, a do tego problemy w szkole i w domu. Zastanawialam się na usunienciem tego bloga, ponieważ i tak nie ma tu wiele czytelników. Bardzo chcę go prowadzić dalej ale nie wiem czy jest taki sens. Weszlam tu wreszcie bo mam chwilkę czasu dla siebie, aby zobaczyć co się dzieje ale są tu totalne pustki. Nie wiem, napiszcie w komentarzach czy jest warto czy lepiej zamknąć bloga, lub chętni wyślijcie mi swoje nazwiska i imiona na tego e-maila sandra11100@spoko.pl (poszukuę jedną osobę albo 2 aby pomogly mi bo sama jak widzicie nie daje rady). Czekam na wasze komentarze i e-maile do czwartku
pozdrawiam - Mirror xx
  • awatar Gość: Ułóż sobie sprawy i nie usówaj bloga. Jak już twoje sptawy wrócą do normy to wróc do pisania ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przed zaczęciem czytania włącz to:



Stałaś na przestanku autobusowym, podeszłaś bliżej swojego chłopaka, stanęłaś na palcach, ponieważ on był od ciebie wyższy, by go pocałować, lecz on odsunął się.
Ty: Co się stało ?- lecz on stał i nie odzywał się powtórzyłaś pytanie jeszcze raz. Gdy autobus na który czekaliście przyjechał, weszłaś do niego ale chłopak tylko udawał że do niego wchodzi, gdy
drzwi się zamknęły Liam pokiwał do ciebie, nie mógł pohamować emocji dlatego spłynęła mu łza po policzku. Nie wiedziałaś o co chodzi chłopakowi, wysiadłaś na następnym przestanku, biegłaś w kierunku miejsca w którym czekałaś na autobus razem z chłopakiem, dzwoniłaś do Liama z nadzieją, że odbierze lecz za każdą próbą
dodzwonienia do mężczyzny włączała się automatyczna sekretarka. Gdy byłaś już na miejscu nie było już chłopaka lecz zobaczyłaś rozwalony telefon Liama. Nie było po nim żadnego innego śladu, zatrzymałaś taksówkę i pojechałaś do domu One Direction, zapukałaś, a drzwi otworzył ci Niall.
N: O cześć (t.i.) !
ty: No cześć.
N: Wejdź. A gdzie zostawiłaś Liama ?
Ty: To wy też nie wiecie gdzie jest Liam ? - zaczęłaś płakać.
Lou: (t.i.) Nie płacz, zaraz zadzwonimy do twojego miśka i będziemy wszystko wiedzieć.- przytulił cię
Ty: Lou ale to nie ma sensu, jego telefon jest tu.- wyciągnęłaś ze swojej torebki popsutą komórkę i pokazałaś chłopakom.
H: Co wyście z nią zrobili ?
Ty: Nie mam pojęcia co zrobił z nią Liam.
Z: To co dzisiaj się z wami działo, jeśli można wiedzieć ?
Ty: Ja nie mam pojęcia co w Liama dzisiaj wstąpiło.
Z: Ale co dzisiaj się działo?
Ty: No dzień minął nam przeciętnie, ale Liam był jakiś dziwny, gdy
staliśmy na przestanku chciałam go pocałować.
H: To wy się już całujecie ? Hahahha !!
Z: Harry zamknij się daj (t.i.) dokończyć. Mów dalej.
Ty: Gdy przyjechał autobus na który czekaliśmy, on nie wszedł, nie
zrozumiałam go dlatego wyszłaś na następnym przystanku i pobiegłaś z
powrotem, a go tam już nie było, znalazłam tylko ten rozwalony telefon.
Myślałam że przyszedł tu ale nie ma go.
N: Poczekajmy do jutra, może wróci, a jeśli nie to będziemy go poszukiwać.
Ty: Ale ja się strasznie o niego boje.
Lou: Ale Niall ma racje,może.Liam chciał trochę odskoczyć od codzienności.
Ty: No to co ale telefonu by nie rozwalał.
Z: (t.i.) ma racje.
H: wsiadajcie do samochodu, pojedziemy na poszukiwania.- całą resztę dnia
straciliście na poszukiwaniach Liama, obiechaliście nawet najmniejsze zakamarki Londynu, niestety nie znaleźliście chłopaka, pojechaliście zgłosić zaginiecie na policje. Dniami siedziałaś i płakałaś, ponieważ
martwiłaś się o Liama. Po miesiącu przeprowadziłaś się do domu One Direction, oni cie wspierali w tych trudnych chwilach mimo że oni też bardzo tęsknili za Daddym. Nikt z was nie wiedział co się stało z Liamem tamtego dnia. Mieliście najgorsze myśli, lecz próbowaliście ich unikać. Całe 3 miesiące cierpieliście,gdy jednego dnia szłaś do sklepu, poszłaś na ten sam przestanek co tamtego dnia z Liamem, od razu zeszkliły ci się oczy. Nagle usłyszałaś jak ktoś krzyczy do ciebie.
L: (t.i.) Uciekaj !!!!!- był to Liam, biegnoł, nie wiedziałaś o co
chodzi wiec czekałaś aż on przybiegnie do ciebie. Ale gdy był już przy tobie nie było tak jak myślałaś, on pociągnął ciebie i cały czas trzyma
mimo iż przewracałaś się po drodze. Po jakimś czasie za uwarzyłaś że jacyś ludzie jadą samochodem trzymający w ręku pistolety którymi
strzelali w was. Wskoczyliście do jakiejś dużej dziury blisko jakiegoś parku. Liam przykrył ci ręką buzie i siedzieliście tak przez 5 minut, by
ludzie którzy jechali samochodem was nie za uwarzyli. Gdy Liam zabrał swoja rękę z twojej twarzy przytulił i czule pocałował.
L: Przepraszam że odeszłem bez słowa ale nie zrozumiesz tego.
Ty: Gdzie byłeś przez 3 miesiące, my tak cierpieliśmy.
L: Teraz nie jest pora by o tym rozmawiać, w domu wszystko ci powiem.
Teraz musimy szybko iść do domu, by nas nie zobaczyli tamci.- poszliście do waszego domu, ale gdy do niego weszliście chłopak się zdziwił
L: (t.i.) dlaczego nie ma tu połowy rzeczy ?
Ty: No bo ciebie nie było, a ja bardzo się o ciebie bałam i tęskniłam a chłopaki minie wspierali, i doszło do tego że przeprowadziłam się do nich, ale gdy ty już wróciłeś mogę wrócić. Ale ty mi powiedz dlaczego nie było cię tak długo i w tamten dzień byłeś jakiś taki dziwny.
L: powiem ci wszystko gdy się wykapię.
Ty: Dobrze, zrobię ci herbatę i poczekam w salonie.- chłopak poszedł do łazienki i wyszedł z niej po 15 minutach, był owinięty w pasie tylko
ręcznikiem, bo nie wziął ze sobą czystych rzeczy.
Ty: Liam jak ty wyglądasz, ile ty masz siniaków, jaki ty chudy jesteś, kto ci to zrobił ?- jeszcze więcej pytań przechodziło ci przez myśl ale
sobie je oszczędziłaś.
L: Powiem ci wszystko jak się ubiorę obiecuje.- Usiadłaś na fotelu i czekałaś na Liama. Gdy wrócił pocałował cie w czoło i usiadł.
L: Wiem, bardzo was zraniłem, ale musiałem to zrobić dla osoby, którą kocham ponad życie. Nie zrozumiesz tego.
Ty: Czy ty chcesz powiedzieć, że zostawiłeś mnie i chłopców dla jakiejś innej dziewczyny.
L: To nie tak.
Ty: Liam przestań.- Uciekłaś z domu i pobiegłaś do swoich przyjaciół.
Z: Cześć, gdzie byłaś tak długo ?
Ty: Liam wrócił.- przytuliłaś się do Zayna i zaczęłaś płakać.
Z: No to świetnie, gdzie on jest ? I chyba nie powinnaś płakać.
Ty: on powiedział ze nie było go dlatego bo musiał to zrobić dla jakiejś osoby którą kocha. Zdradzał mnie!
Z: pewna jesteś.?
Ty: tak
Z: to jak przyjdzie to z nim pogadam.
Ty: Ok, dziękuje.- poszłaś do chłopaków i porozmawiałaś z nimi. Chwile później Liam wszedł do środka.
L: Cześć, wróciłem.
Lou, Niall i Harry: Cześć.
Z: Cześć chodź pogadamy, mamy coś do omówienia.
L: No dobra myślałem że jakoś cieplej mnie przywitacie.
Ty: Cieplej ? Jak chcesz żeby było ci cieplej to idź do tamtej co ją tak kochasz.
L: (t.i.) dasz mi dokończyć czy nie?
Ty: No proszę kończ ale i tak mnie to nie obchodzi.
L: Jeśli mnie już nie kochasz i nie obchodzę cie to, pewnie również to, że ścigało cie wielka ilość mężczyzn, nie wiem dlaczego, oni by cię
zabili dlatego powiedziałem im ze mogą zabrać mnie zamiast ciebie. Dlatego tamtego dnia nie pojechałem z tobą autobusem, ale poszedłem do
nich bo inaczej zabrali by mi ciebie. Co dziennie mnie bili i głodzili, byłem wytrwały dla ciebie, nie chciałem więcej cię nie ujrzeć, nie
pocałować, nie przytulić, nie usłyszeć twojego głosu. Każdy dzień przeżyłem z obawą że mnie zabiją, na szczęście doszło do dnia, w
którym wszyscy wyjechali i zapomnieli zamknąć drzwi, wiec uznałem ze to jest jedyna szansa na ucieczkę, dlatego zacząłem biec przed siebie. Gdy
zobaczyłem ciebie jak stoisz na przestanku, pociągłem cię za sobą bo
mogli by mi ciebie uprowadzić. Kocham cie i każdy dzień bez ciebie był dniem straconym, kochanie ty rozświetlasz mój świat jak nikt inny. Ale ty i tak tego nie słuchasz.
Z: Kurde, a po co rozwalałeś telefon, przecież wtedy mógł byś zadzwonić.
L: No właśnie nie, oni mnie przeszukiwali, a gdy by znaleźli telefon to było by jeszcze gorzej.
Z: Wiec ty zrobiłeś to dla niej.
L: Tak, kocham ją, oddał bym życie dla niej.(t.i.) kocham cię, nie rozumiem dlaczego się wkurzyłaś.
Z: Liam poczekaj powiem jej to.- Zayn powiedział ci to jeszcze raz co mówił Liam, ponieważ wcześniej nie słuchałaś chłopaka, a na zakończenie dodał.
Z: tą dziewczyną, która Liam kocha ponad życie jesteś ty, a nie nikt inny.
Ty: Liam to jest prawda ?
L: tak.- rzuciłaś mu się na szyje i pocałowałaś chłopaka.
Ty: Przepraszam za tamte oskarżenia, jak mogłam być taka głupia, przyszedłeś po 3 miesiącach, strasznie wychudzony, o siniaczony i poraniony,
a ja cie tak oskarżam.
L: to co widziałaś są to już rany które z chodzą, ale widziała byś mnie wcześniej.
Ty: Doniesiemy to na policje i niech zamkną tych ludzi.
H: (t.i.) ma racje.
Lou: Jutro wszyscy pojedziemy na policje.
Ty: Dobra to ja teraz już z Liamem jedziemy do domu cześć.
N: Nara
H: papa
Lou: do zobaczenia
Z: cześć
L: Cześć.- poszliście razem do domu, długo ze sobą rozmawialiście. Tamtego dnia zdałaś sobie sprawę ze Liam jest miłością twojego życia.
--------
Kolejny imagin myślę, że jest nawet ok ale tu nie liczy się moje zdanie tylko wasze xd
 

 
Witajcie !
Przypominam iż, po lewym boku macie tagi, gdzie możecie, pod danym tagiem szukać szybciej swoich ulubionych imaginów, lub imaginy o swoich ulubieńcach xd. Jeśli macie lub chcieli byście zadać mi pytanie dotyczące, byle czego możecie zadawać je tutaj: http://ask.fm/takajedna54, a tutaj macie mojego twittera: https://twitter.com/takajedna54. Podane te linki są również w opisie "O mnie", jest tam również mój numer gg.
 

 
Na jednej z imprez byłaś tam ze swoim chłopakim Patrickiem i chłopakami z 1D, przyjaźniłaś się z nimi, a do chłopaka nie czułaś już prawie nic. Siedzieliście na krzesełkach przy barze. Pierwszy siedział Patrick, druga siedziałaś ty, o bok ciebie Harry, o bok niego Zayn, ostatni siedział Louis, a po środku siedział Niall z Limem. Gdy twój chłopak poszedł chwilę po tańczyć ty nie mogłaś oderwać oczu od Harrego on od ciebie też, do niego czułaś coś czego nie porafiłaś opisać. Po 10 minutach podszedł do barku podszedł Patrick.
Ty: Przepraszam ale wrócę do domu, źle się czuję.
P: Dobrze, pa.- Odchodchodząc patrzyłaś na Harrego namiętnym spojżeniem i przejechałaś swoją ręką delikatnie po jego dłoni.
H: (t.i.) pójdę cię odprowadzić.- Uśmiechnęłaś się gdy to usłyszałaś. Jak doszliście do twojego domu, wpóściłaś go do środka. Po wejściu chłopak zaczoł cię całować, nie przerywałaś mu, wręcz przeciwnie ciągłaś go w stronę sypialni ściągając mu koszulę. Harry, rozerwał Ci koszylkę i zaczął ściągać tobie spodnie. Położyłaś się na łóżku. Wtedy już wiedziałaś że chłopak czuje to samo do ciebie, co ty do niego.
Ty: Chodź do mnie!
H: Już idę.- Położył się na tobie i zaczoł dalej całować lecz tych pocałunków nie dawał w usta, lecz zaczynał od szyi do samego pasa, podobało ci się to. Gdy skończył przyciągnęłaś go do siebie. Harry zrozumiał o co ci chodzi.
H: Naprawdę tego chcesz ?- Nie chciał zrobić tego czego byś nie chciała, byłaś dla niego bardzo ważną osobą i nie chciał
Cię skrzywdzić.
Ty: Tak.
H: Dobrze, zrobię to czego pragniesz, wiedz że cię kocham. - Chłopak zrobił to o co prosiłaś. Lecz ty delikatnie pojękiwałaś bo cię to okropnie bolało, poniważ to był twój pierwszy raz.
Ty: Kocham cię. Dziękuję że to zrobiłeś...właśnie z tobą chciałam to zrobić.
H: Ja ciebie też kocham, inaczej bym tego nie robił. Tylko kiedy zerwiesz z Patrickiem.?
Ty: Poczekaj.- wzięłaś telefon do ręki i napisałaś krótkego sms'a.
Ty: Już. - uśmiechnełaś się
H: Jeśli tak to od teraz jesteś tylko moja na zawsze. Ja tak chcę i tak ma być.
Ty: Kocham cię, a ty będziesz tylko mój na zawsze.- Pocałował cię, i powtórzył czynność, o którą poprosiłaś go wcześniej.
H: Kocham Cię.- Zasnęłaś po tych słowach na torsie chłopaka.
***
Dziś dodałam 2 imaginy, narazie to wszystko. Niedługo (zależy czy będę miała czas i wene) pojawi się imagin o Liamie